Blog pastora Edwarda Czajko

Piątek, 28. Styczeń 2011 18:29
Podczas ewangelizacyjnego głoszenia Słowa Bożego możemy się spotkać z taką kategorią ludzi, którzy usłyszawszy słowo Ewangelii łaski Bożej – zamiast cieszyć się i z ogłaszanego słowa łaski skorzystać ku życiu wiecznemu – reagują stwierdzeniem w rodzaju: „ja nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem, nie czuję się grzesznikiem”. Słowo łaski nie robi na nich najmniejszego wrażenia.
W pracy ewangelizacyjnej zatem należy nie tylko dobrze znać prawdy, które się głosi, czyli mieć właściwe poznanie Słowa Bożego, ale również trzeba znać ludzi, którym Słowo jest głoszone. Innymi słowy, należy wiedzieć co komu zwiastować. Byłoby właściwie błędem, gdybyśmy wspomnianej wyżej kategorii ludzi, którzy zupełnie nie mają poczucia grzechu, głosili słowo łaski. Jakiż sens w głoszeniu człowiekowi Słowa „Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie” (Mt 11;28), jeśli nie czuje się on spracowany i obciążony, a wprost przeciwnie – czuje się mocny i pewny siebie? Jakiż sens głosić pokój, gdy człowiek nie wie, że walczy z Bogiem? Tej kategorii słuchaczy potrzebny jest Zakon, a nie Ewangelia.
Powierzchowna znajomość Pisma Świętego zwykle odnosi zakon do Starego Testamentu, a Ewangelię do Nowego. Poznając jednakże głębiej Słowo Boże znajdziemy Zakon i Ewangelię zarówno w Starym, jak i Nowym Testamencie. Bóg i w Starym Testamencie objawia się jako Bóg łaski i miłosierdzia, a w Nowym również jako Ten, który „nie da się z siebie naśmiewać” (Ga 6,7).
Tą drogą idzie interpretacja protestancka, w Piśmie Świętym Starego i Nowego Testamentu rozróżnia dwa składniki: Zakon i Ewangelię. „Zakon reprezentuje postulaty Boże względem człowieka, i odkrywa przed grzesznym człowiekiem jego grzech i zepsucie, by spowodować skruchę, Ewangelia zaś przynosi radosną wieść o dokonanym przez Jezusa Chrystusa i w Jezusie Chrystusie odpuszczeniu grzechów, by wywołać w nim wiarę”. Zakonem w Piśmie Świętym jest wszystko, co żąda od człowieka posłuszeństwa Bogu i ogłasza przekleństwo Boże nad każdym przestępcą przykazań, a Ewangelią-wszystko to, co pokutującego, nawracającego się grzesznika obdarza łaską, pokojem i zbawieniem. Należy głosić Zakon w całej jego surowości, ale tylko w tym celu, aby grzesznika doprowadzić do poznania jego stanu grzechu i potępienia. Gdy zwiastowanie zakonu doprowadzi grzesznika do okrzyku trwogi: Co mam czynić, abym był zbawiony?, winno ustąpić miejsca Ewangelii, głoszonej w całej jej słodyczy, aby skruszonego grzesznika pocieszyć łaską bożą w Jezusie Chrystusie.
„Współczuję kaznodziei, który głosi tylko Ewangelię łaski, a zapomina o zakonie”- powiedział dziewiętnastowieczny ewangelista Dwight L. Moody. Należy zwiastować Zakon dotąd, dopóki nie runie wszelka sprawiedliwość własna człowieka. „Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”, „wszyscyśmy jako owce zbłądzili” – oto słowa, od których należy zacząć przemowę do ludzi, którzy nie wiedzą, że są grzesznikami. Jednakże to, co powiedział D.L. Moody można odwrócić. Nie jest właściwe też, gdy kaznodzieja głosi tylko Zakon, a zapomina skruszonym grzesznikom zwiastować łaskę miłosiernego Boga. Oba składniki Słowa Bożego muszą być głoszone. Zakon, by osądzić, a Ewangelia, by skruszonemu sercu przynieść radość, pokój, zbawienie.
Wtorek, 03. Sierpień 2010 14:04
Tych kazań nawet z przyjemnością się słuchało. Miały one swoją żarliwość, a także dla przeciętnego słuchacza pewną logikę. Odnosi się to zarówno do gościa z zagranicy sprzed kilku dekad, jak i do naszych własnych kaznodziejów ostatnio, zaledwie sprzed kilku tygodni. Podstawą tych kazań był tekst rozmowy zmartwychwstałego Jezusa z Szymonem Piotrem nad jeziorem w Galilei (Jana 21,15-17). Kaznodzieje dokonali podziału miłości, o której mowa w dialogu na dwie kategorie. Jezus miał bowiem dwa razy zapytać Szymona Piotra o miłość wyższej kategorii, którą miał przedstawiać czasownik agapao, Piotr zaś miał Go zapewniać jedynie o miłości niższego rzędu (czasownik fileo). Dopiero za trzecim razem Pan miał się zniżyć i zapytać o miłość niższej kategorii (czasownik fileo) i wówczas Piotr ze smutkiem miał odpowiedzieć, że właśnie tylko taką miłością, miłością niższego rzędu miłuje Jezusa (fileo).
Co na to powie inny „uczony w Piśmie”? Powie, po pierwsze, że rozmowa Jezusa z Szymonem Piotrem nie odbyła się w języku greckim. Po drugie zaś – śladem prof. F.F.Bruce’a z Manchester University oraz innych komentatorów tego tekstu – że w grece hellenistycznej, a więc także w Nowym Testamencie oraz w Septuagincie (grecki przekład Starego Testamentu), czasowniki agapao i fileo występują zamiennie. Mamy tego przykłady w Biblii.
Środa, 05. Maj 2010 11:35
Przed kilkoma laty pewien duchowny chrześcijański, profesor, w związku ze skuszeniem przez służby państwowe, a następnie zatrzymaniem i sądzeniem pewnej polskiej parlamentarzystki, napisał, co następuje:
"Ewa zamiast powiedzieć „idź precz”, wdała się w lekkomyślną rozmowę z kusicielem. W tym momencie skazała się na przegraną, podjudzacze to zazwyczaj wytrawni gracze. Zwiedziona niewiasta stała się uwodzicielem mężczyzny i takim samym kusicielem, jakim dla niej był szatan. Skutki były opłakane, nie tylko dla Adama i Ewy, lecz dla całej ludzkości. Celnie opisano tu mechanizmy działania zła, a właściwie: Złego. Upatrzyć ofiarę (każdy może nią być), rozpracować i wykryć słabe strony, wabić ją ponętnymi propozycjami, przełamać opory sumienia, zmiękczać, aż ofiara połknie haczyk i zostawić ją. Jakże często zdarza się zachowanie nie tylko faryzejskie w sensie potępiania u innych tego, co samemu się robi, ale wręcz ciskanie gromów na ofiary dokonywanej przez siebie demoralizacji. Uwiódł kobietę, a potem opowiada, że to ladacznica. A już najgorzej rzecz wygląda wtedy, gdy uwodzicielem jest osoba urzędowa: powołana do walki ze złem, kusi do zła, prowokuje je- a potem głośno wskazuje na uwiedzioną!
Jak ten, co to walczy z korupcją, korumpując człowieka, a gdy mu się uda, rozwodzi się nad korupcją i chełpi się sukcesem. Grzmi na zło, które sam zrobił. Obłudne to, faryzejskie i po prostu wredne. Stwarza się okazje do zła, by zło wywołać. To tak jakby sprawdzać zachowanie celibatu przez nasyłanie „dziewczynek”.
A przecież walka ze złem to przede wszystkim zapobieganie powstawaniu okazji do zła i pomoc człowiekowi w ich unikaniu. Inne sposoby kojarzą się z wężem kusicielem.”
Solidaryzuję się z takim stanowiskiem i dlatego je tu przywołuję. Źródła nie podaję, bo blog nie jest pracą naukową. Przypomnę tylko, że przypadek posłanki nie był wtedy odosobniony.
JPAGE_CURRENT_OF_TOTAL

Bloga prowadzi Pastor Edward Czajko
Więcej informacji o autorze...





























