Sienna na wakacjach - odc. 3
Sienna na wakacjach - odc. 3
Czwartek, 02. Wrzesień 2010 12:54
Wala Jarosz

Wesoły autobus - wczasy zborowe w Chmielnie
Przyznaję, że z wielką nieśmiałością podchodziłam do tematu wczasów zborowych. Pomimo 20 lat doświadczenia zorganizowanie takiego grupowego wyjazdu, w nowym jeszcze dla mnie środowisku, było nie lada wyzwaniem.
Może dlatego zwlekałam z przygotowaniami aż do kwietnia. A w kwietniu? Dzień po wstępnych rozmowach z właścicielem ośrodka wypoczynkowego w Chmielnie na Kaszubach (bo na ten rok wybrałam Kaszuby), mój mąż doznał wylewu krwi do mózgu. Cóż miałam zrobić? Potraktować tę sytuację jako znak, że wczasów zborowych w roku 2010 ma nie być? Taka opcja przechodziła mi przez głowę najtrudniej. Do wstępnie ustalonego terminu były przecież jeszcze 3 miesiące… Jedziemy! Wierzyłam, że mój mąż mnie na te wczasy zawiezie… I zawiózł!!!
Może tu od razu wyjaśnię, że organizowane przeze mnie i mojego męża wczasy nigdy nie polegały na spędzaniu całego czasu na leżaczku ani też nie były kolejnymi „wczasami z Biblią”. Zawsze stawialiśmy na równowagę pomiędzy aktywnym wypoczynkiem (odkrywaniem pięknych zakątków Polski i nie tylko Polski, zapoznawaniem się z historią, kulturą oraz kuchnią danego regionu) a doładowywaniem duchowych akumulatorów poprzez krótkie, acz treściwe poranne spotkania ze Słowem Bożym oraz wieczorne społeczności z uwielbianiem i świadectwami.
Do tej pory udało nam się zwiedzić południowe regiony Polski (po pasmach górskich od Sudetów po Bieszczady i gdzieś po drodze Jurę Krakowsko-Częstochowską). Byliśmy też w Austrii i na Słowacji. W tym roku zostaliśmy zainspirowani Kaszubami.
Dla pełniejszego oddania idei tych wczasów, posłużę się pewnym cytatem z artykułu ks. Jana Badury: "Wypoczywając, otwieramy szerzej oczy na ludzi, ale też na przyrodę, na zabytki i otoczenie. Wówczas łatwiej może w nas dojść do głosu myśl, że jesteśmy cząstką Bożego stworzenia. Pan Bóg się o nas troszczy. Pan Bóg dał nam do dyspozycji tyle pięknych, cudownych rzeczy wokoło. Przede wszystkim Bóg obdarzył nas zdrowiem i radością życia. Spożytkujmy to dla naszego wspólnego zadowolenia. Sięgajmy w wolnym czasie i wolnych chwilach do Słowa Bożego. Szukajmy społeczności wierzących. W splocie wypoczynku z dbałością o sprawy duchowe dopełniamy właściwego sensu urlopu i szczęśliwych wakacji. Wtedy nasza wdzięczność będzie większa i obfitsza".
I wierzę, że w odczuciu wszystkich uczestników naszych wczasów rzeczywiście tak było.Jedna z uczestniczek napisała: „Zatrzymaj… Rozejrzyj… a wokoło znajdziesz życzliwych ludzi, których Bóg prowadzi”. Od dwóch innych uczestniczek dostaliśmy list takiej treści: „Dziękujemy Bogu Najwyższemu, że stworzył tak cudowny i doskonały świat, dziękujemy, że możemy go oglądać i podziwiać. Dziękujemy za Walę Jarosz, którą Pan wyposażył niesamowitym darem: przewodnika i organizatora. Wala przygotowała wiele atrakcji dla każdego, drobiazgowo zaplanowała szczegóły wyjazdu, łącznie z wydatkami - czyż to nie dar? Dzięki jej zaangażowaniu poznaliśmy Kaszuby, ich dzieje, gwarę, folklor, poznaliśmy piękny i czysty ekologicznie zakątek Polski (byłyśmy tu pierwszy raz)”.
Tutaj wspomnę, że w wyniku wypadku straciliśmy jeden samochód, a więc zawaliła mi się cała logistyka związana z wycieczkami po regionie. Byliśmy wdzięczni Bogu, że nic się nie stało uczestnikom wypadku i że mogli być z nami w Chmielnie. Ale sytuację należało jakoś rozwiązać. I tu rzeczywiście zdał się wspomniany dar – dobrze przemyślany budżet, który pozwolił na pewne przesunięcia lub oszczędności finansowe. Dzięki nim mogliśmy wynająć 18-osobowego busa i takim oto wesołym autobusem hasaliśmy po okolicy. Fajnie było znowu poczuć atmosferę szkolnych wycieczek. Bóg sprawił, że trafił nam się nie tylko wygodny bus, ale też przesympatyczny kierowca i doskonały przewodnik w jednej osobie.
„Pomimo drobnych niedociągnięć i osobistych przeżyć, związanych z trudami podróży na Kaszuby, ogólnie wyjazd był udany i owocny, zarówno duchowo, jak i cieleśnie, bo przecież i towarzystwo było doborowe”. Chwilowe niedociągnięcia można zarzuć również pogodzie, ale cóż to dla nas. W najbardziej deszczowy dzień, podczas wycieczki do Kartuz, wszystkie Panie zakupiły sobie piękne, kolorowe kalosze: w kwiatki, ciapki, kratkę i wszelkie inne możliwe wzory. Sprawiły tym ogromną radość sobie i obserwującym to kaloszowe szaleństwo Panom.
„Chcemy również podziękować Pastorowi Pawłowi Jaroszowi za czas rozważań oraz czas uwielbiania oraz Wali za prowadzenie wieczornych spotkań i rozważań na temat krzyża. Spotkania przypomniały nam, jak dobrze jest zatrzymać się na chwilę w tej naszej codzienności, aby uświadomić sobie, że Pan Bóg jest z nami zawsze i wszędzie, w doli i niedoli, że jest Bo-giem miłości i łaski”. Z tych duchowych doznań ciekawym dla nas wydarzeniem było spotkanie z chrześcijańską poetką i pisarką Beatą Jaskuła-Tuchanowską. Na swoim blogu pisze ona tak: "I jeżdżę sobie w różne dziwne miejsca... np. na zaproszenie zaprzyjaźnionych pastorów Jaroszów do Chmielna (1.08) nad jezioro. Było ciepło i miło, nie tylko nad wodą. Zawiozłam im wakacyjnie monodram „Alicja przed lustrem”... i podobało się, niektóre kobitki nawet miały mokre oczy... bo to takie opowiadanie o kobiecie: najpierw młodej i naiwnej, poszukującej ideału mężczyzny, potem dojrzalszej i rozczarowanej, na końcu tej, która odnajduje pasje i radości życia w innych wartościach: Bogu, rodzinie...". Dodam, że nie tylko Panie były wzruszone. Panowie też byli poruszeni. Jeden z uczestników bardzo poważnie podszedł do wydania książek Beaty za pomocą alfabetu Braille'a, szczególnie tych traktujących o niepełnosprawności.
„Dziękujemy wszystkim, którzy byli obecni na obozie zborowym, za wspólny czas, za przyjaźnie, jakie się nawiązały, za wyrozumiałość, wzajemną pomoc, pogodę ducha i uśmiech. Już tęsknimy i czekamy na kolejny wspólny wyjazd”. Takie słowa to balsam na serce i zachęta, aby już nie z „wielką nieśmiałością”, ale z entuzjazmem myśleć o planach na przyszły rok.
| < Poprzedni | Dalej > |
|---|
































