Sienna na wakacjach - odc. 1
Sienna na wakacjach - odc. 1
Niedziela, 15. Sierpień 2010 12:35
Ola Mickiewicz

Generacja Twardzieli w akcji – relacja z misji w Radomsku i Piotrkowie Trybunalskim (12-23 lipca 2010)
W Radomsku zbór przyciąga różnych ludzi. Miałam okazję modlić się o schizofreników, o alkoholików, o młodzież z niepełnych rodzin. Rozmawiałam o Jezusie z kobietami, które bardzo zawiodły się na ludziach nazywających się chrześcijanami, a w rzeczywistości będącymi ludźmi wypełnionymi po sam czubek nosa pychą. Rozmawiałam z narzeczonymi o pełni zaufania do Boga, zachęcałam ich do wspólnej modlitwy i czytania Biblii. Scena, na której organizowaliśmy w Radomsku "Wieczory z Generacją" (koncerty, dramy, kazania, świadectwa, flash moby), znajdowała się obok pubu z dość sporym ogródkiem. Dosiadałam się więc w tym ogródku do ludzi, by także z nimi porozmawiać o Jezusie.
W Piotrkowie Trybunalskim ludzie byli stanowczo bardziej otwarci niż w Radomsku. Jest tam więcej różnych ewangelicznych kościołów. Pani Zofia od razu przybiegła, gdy usłyszała, że śpiewamy o Jezusie. Kolejnego dnia przyprowadziła dzieci, a jeszcze następnego męża. Na pożegnanie podała swój numer telefonu i obiecała w przyszłym roku przynieść nam galantynę (nadziewanego kurczaka w galarecie). Podobno sam pan prezydent Piotrkowa jadł galantynę Pani Zofii, a z kolei Piotr Kupicha z zespołu muzycznego Feel obszedł się tylko smakiem.
Cieszę się, że mogłam w wolności i bez trudności ze strony świata mówić o Jezusie. Uczestnictwo w misjach to niezwykłe doświadczenie - zmienia nie tylko ludzi z zewnątrz, ale też samych misjonarzy. Jeśli tylko schowasz swoje ego do kieszeni, jeżeli będziesz szukał relacji z Bogiem, rozmawiał z Nim, czytał Jego Słowo, to w ten sposób otworzysz się na prowadzenie Ducha Świętego. Czego się nauczyłam? Warto przestać mówić, że się czegoś nie potrafi i że ktoś będzie na pewno od nas lepszy, a wziąć się za ciężką pracę i robić to, o co jest się proszonym. Pan Bóg przyznaje się do naszej pracy, gdy wkładamy w to serce, czyli pracujemy najlepiej, jak możemy. Często chodzi tu zarówno o wysiłek fizyczny, jak i psychiczny. Przemyślenie tego, co się chce powiedzieć do mikrofonu, przygotowanie wcześniej kazania, świadectwa, komentarza do przedstawienia - to też praca.
Jeżeli naprawdę otworzysz się na Boga podczas misji, przeżyjesz niesamowite rzeczy. Jak ja, kiedy z zaskoczeniem odkryłam, że jestem całkiem dobrym bramkarzem. W meczu Twardzieli z chłopakami z Radomska przyznano mi funkcję golkipera, a nasza drużyna wygrała 10:9. Albo wtedy, gdy po półtora tygodnia pracy na misji, zmęczeni jak konie po westernie, ćwiczyliśmy dramę. Nawet nie chciało mi się myśleć, o co tak właściwie w niej chodzi. Nie rozumiałam jej aż do momentu, w którym udało nam się zgrać w czasie. Wtedy łzy same napłynęły mi do oczu, bo nagle pojęłam przesłanie przedstawienia. "Never Alone", nigdy sam. Bo Jezus nigdy cię nie zostawi. Zresztą tę dramę wkrótce zobaczycie sami, gdy tylko Generacja Twardzieli zbierze się na Siennej.
| < Poprzedni | Dalej > |
|---|
































