Wszystkich Świętych?

2012-10-22 | Edward Czajko

Z cyklu: Zborownicy pytają.

Wszystkich Świętych?

Pytanie: Czy w dzień Wszystkich Świętych możemy chodzić na groby?

Odpowiada Edward Czajko: Na groby chodzić możemy. Chodźmy i z tego względu, że mamy w tej sprawie nowotestamentowe precedensy. Kobiety, które posługiwały Jezusowi, gdy jeszcze żył, po Jego śmierci poszły do Jego grobu: „A gdy minął sabat, Maria Magdalena i Maria Jakubowa, i Salome nakupiły wonności, aby pójść i namaścić go. I bardzo rano, skoro wzeszło słońce, pierwszego dnia tygodnia, przyszły do grobu” (Mk 16, 1-2). Zaś siostry z Betanii, Marta i Maria, zaprosiły Jezusa na grób swojego brata, Łazarza. Jezus przyszedł tam i zapłakał (Jan 11). Maria Magdalena i jej przyjaciółki poszły do grobu Jezusa, by zrobić to, czego nie zrobiły przed pogrzebem. Powiedzielibyśmy, że poszły uporządkować grób.

Słyszałem, że niegdyś starsi bracia ze zborów na Śląsku Cieszyńskim udzielali napomnień tym współwyznawcom, których ogródek przydomowy czy ogród były zaniedbane. Byli bowiem zdania, że jest to złe świadectwo dla otoczenia. Przypuszczam, że takie też stanowisko zajmowali względem grobów naszych wiernych. Bo ludzie wierzący, odrodzeni w Duchu, to ludzie porządku.

Na groby możemy więc chodzić. Przede wszystkim po to, by pilnować tam porządku. Na groby możemy też chodzić, by jak Marta i Maria pokazać je - jeśli tego zapragną - naszym krewnym, przyjaciołom czy znajomym, którzy na pogrzebie nie byli. Możemy też tam pójść, by podziękować Bogu za wszystko, czym życie naszych zmarłych nas ubłogosławiło. Na grób możemy wreszcie chodzić również ze względów emocjonalnych – lecz pod warunkiem, że nie będzie to przesiadywanie na cmentarzu całymi dniami. Mielibyśmy wtedy do czynienia ze zjawiskiem patologicznym.

W Polsce ludzie masowo odwiedzają groby w dniu Wszystkich Świętych (1 XI), nawet gdy te groby oddalone są o setki albo i więcej kilometrów. My z tym świętem mamy pewien problem. Spowodowany jest on tym, że w mentalności ludzi, którzy w Polsce stanowią wyznaniową większość, na dzień Wszystkich Świętych - dzień wolny od pracy - przenoszone są myśli i intencje Dnia Zadusznego (2 XI), a to już całkiem nie nasze święto. My nie modlimy się w intencji zmarłych: „Wieczne odpocznienie racz im dać, Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci”. Albowiem nasi umarli już odpoczęli w Panu, a ich uczynki poszły za nimi. Naszym umarłym światłość wiekuista już świeci, a oni oczekują zmartwychwstania ciała. Zostali zbawieni. Są u Pana. Wobec tego na groby w Dniu Zadusznym nie idę świadomie i celowo, by dać świadectwo, że wierzę w zbawienie moich bliskich, którzy odeszli do wieczności.

Zresztą nie chodzę i nie jeżdżę na groby także na Wszystkich Świętych ze względu na niebezpieczeństwo na drogach. W Warszawie mamy z żoną taki zwyczaj, że groby naszych bliskich porządkujemy kilka dni przed 1 listopada. Gdyby udało się w naszym kraju treści tych dwu świąt – Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego – rozdzielić, to dzień Wszystkich Świętych mógłby być pięknym świętem zielonoświątkowców. Mogłyby się wtedy odbywać nabożeństwa, i to nie tylko, gdy święto wypada w niedzielę czy też w nasz zborowy piątek, ale także w każdy inny dzień tygodnia. Wtedy, podobnie jak 25 grudnia, podziękowalibyśmy Bogu za to, że Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, że narodził się Zbawiciel, którym jest Chrystus Pan. Podobnie jak w Wielki Piątek – nasze ustawowe święto – oddalibyśmy chwałę Bogu za zbawienie, które się dokonało dzięki śmierci Jezusa na krzyżu, i jak w niedzielę wielkanocną uwielbilibyśmy zmartwychwstałego Chrystusa. Podobnie jak w pięćdziesiąt dni po Wielkanocy błogosławimy Boga za dar Ducha Świętego, tak w dniu Wszystkich Świętych błogosławilibyśmy Wszechmogącego za to, że wierzących w Chrystusa uczynił świętymi i nadal ich uświęca. I że wierzących, którzy już zakończyli swoje doczesne, ziemskie pielgrzymowanie doprowadził do chwały, do doskonałej świętości. Moglibyśmy wówczas wysławiać Pana, Boga Wszechmogącego, za Jego sługi: proroków i apostołów, za męczenników i ojców Kościoła, za reformatorów oraz, za naszych własnych denominacyjnych kaznodziejów, duszpasterzy i przewodników. Przecież Pismo mówi: „Pamiętajcie na wodzów waszych, którzy wam głosili Słowo Boże” (Hebr 13, 7).

Przypominam sobie, że takie nabożeństwo kiedyś nawet poprowadziłem, gdy akurat 1 listopada przypadł na piątek. Takie okolicznościowe nabożeństwa mogłyby odbywać się w dniu Wszystkich Świętych przede wszystkim w naszych domach modlitwy. Mogłyby również odbywać się od czasu do czasu, szczególnie w jakąś okrągłą rocznicę, na grobach „wodzów naszych” - jak niegdyś odbywały się spotkania chrześcijan w katakumbach. Na przykład jakiś zbór z Mazowsza mógłby odbyć „nabożeństwo polowe” nad grobem Józefa Czerskiego na cmentarzu w Kozienicach, by podziękować Bogu za powołanie do głoszenia Ewangelii, które sprowadziło go z powrotem z Ameryki do Polski, za jego pracę na Kresach Wschodnich przed wojną oraz za przewodzenie naszej wspólnocie po II wojnie światowej.

Zbory gdańskie i gdyńskie mogłyby znaleźć okazję do wspólnego „nabożeństwa polowego” nad grobem Sergiusza Waszkiewicza czy Anatola Matiaszuka, a łódzkie – nad grobem Józefa Suskiego. To tylko trzy przykłady.

To, co piszę o okolicznościowych nabożeństwach w dniu Wszystkich Świętych, szczególnie gdy idzie o „nabożeństwa polowe” na cmentarzach, nie jest naszą praktyką i nie wiadomo, czy kiedyś będzie, ale porozmawiać na ten temat warto. A tak w ogóle o naszych bliskich i naszych wodzach, którzy odeszli, pamiętajmy, ale miłość i szacunek okazujmy im przede wszystkim za ich życia – wtedy tak często o tym zapominamy. Czy możemy więc chodzić na groby 1 listopada? Możemy, choć nie musimy. Również i w tej sprawie powołani jesteśmy do wolności.

Skomentuj

Podaj swoje dane lub zaloguj się przez Facebooka.