Stworzeni do bliskości

2014-01-28 | Grzegorz Boboryk

Stworzeni do bliskości

O małżeństwie w Biblii pokrótce opowiedzieć nie sposób! Wybrałem więc - dla równowagi - dwa teksty z Pisma Świętego, ze Starego i Nowego Testamentu, z Księgi Rodzaju (1 Mojż 2, 18-25) i z Listu do Efezjan (Ef 5,22-33). Oba te teksty mówią nam bardzo wiele na temat małżeństwa - czym ono jest, czym jest bycie mężem i żoną. A jednocześnie te dwa teksty spotykają się z ogromnym niezrozumieniem. Wynika to z faktu, że dziś czytamy te słowa, jakby były one kierowane bezpośrednio do nas. To prawda, że niezmiennie nas one dotyczą, ale nie zapominajmy, że są kontekstowo związane ze starożytnością! Należałoby więc najpierw nauczyć się rozumieć ten tekst w kontekście starożytności, a dzięki temu zrozumieć jego współczesne przesłanie.

Zbudowana z żebra
Księga Rodzaju opowiada nam, że dla mężczyzny nie znalazła się odpowiednia pomoc i w odpowiedzi na tę potrzebę kobieta została, dosłownie mówiąc, zbudowana z żebra mężczyzny. W tej samej księdze znajdujemy tekst poetycki - pierwszy hymn. Najlepszym hymnistą, piosenkarzem starotestamentowym okazuje się mężczyzna, który, gdy zobaczył co Bóg uczynił z jego żebra, wyznał w zachwycie: „Ta dopiero jest kością z kości moich i ciałem z ciała mojego. Będzie się nazywała mężatką, gdyż z męża została wzięta.”
Cały ten opis przekazuje głęboką myśl o tym, czym jest małżeństwo. „Pomoc” to określenie, które w języku starotestamentowym najczęściej stosowano wobec Boga. Bycie „pomocą odpowiednią” nie deprecjonuje kobiety, ale dowartościowuje ją. Jest tą, która ma być dopełnieniem mężczyzny, staje przed nim w układzie dialogu. Mężczyzna mógł mówić coś do zwierząt, ale nie mógł się z nimi prawdziwie komunikować. Kobieta staje natomiast przed mężczyzną jako pomoc odpowiednia, jako partnerka dialogu. Jest przedstawiona jako jemu równa. Bóg nie stworzył kobiety po to, by miała rodzić dzieci, być źródłem uciechy seksualnej dla mężczyzny czy uprawiać jego ogród. Stworzył ją po to, by mogła wypełnić jego pustkę egzystencjalną, ukoić jego wyobcowanie.
Kolejnym obrazem jest żebro, czy też kość, co w Starym Testamencie oznaczało mniej więcej to samo co dziś więzy krwi. Kość, żebro, mówi więc o wspólnocie pochodzenia, jest symbolem tej samej natury, wyraża bliskość i pokrewieństwo. Mówiąc językiem Ani z Zielonego Wzgórza - Adam i Ewa to pokrewne dusze. Oczywiście jest między nimi różnica płci, ale nie jest ona przeciwko nim, przeciwnie - przyciąga, rodzi wzajemne zainteresowanie.

Trzy porządki
Warto zauważyć, że drugi rozdział znajduje się przed trzecim, który opisuje upadek człowieka. Z porządku stworzenia, kobieta i mężczyzna są sobie równi. Z porządku upadku, w ich relację wkrada się dominacja. Czytając list do Efezjan natomiast odkrywamy jeszcze trzeci porządek - porządek zbawienia, gdzie Bóg daje możliwość odzyskania tego, co zostało utracone. Dyskurs władzy przekształca się w dyskurs wzajemnej miłości i wzajemnego powiązania.

Wzajemne poddanie
Przejdźmy więc do listu do Efezjan, który w rozmowie o małżeństwie ma kluczowe znaczenie. Biblia w wydaniu Edycji św. Pawła robi z tym tekstem coś, czego nie widzimy w Biblii warszawskiej,  a mianowicie łączy z całym fragmentem opisującym relacje rodzinne (Ef 5, 22-33) również werset 21. Włączając ten werset do tekstu, uzyskujemy bardzo ciekawy obraz! Tak ciekawy, że burzy nasze dzisiejsze wyobrażenia, dotyka wręcz naszych trzewi. Czytamy wówczas wszystko, o czym mowa od dwudziestego drugiego do trzydziestego trzeciego wersetu, jakby było opatrzone etykietą „poddawajcie się sobie nawzajem”. W tym wyrażeniu „poddawajcie się sobie nawzajem”, które bardzo mi się podoba, zawiera się coś z relacyjności, niszczy się dyskurs władzy. Popatrzcie! W tym opisie zawiera się głęboka myśl Chrystusa, który mówi, że jest wśród nas jako ten, który usługuje. To prawda, że w naszym świecie ten, który usługuje przy stole jest postrzegany jako mniejszy, niż ten, który przy nim siedzi. Pamiętamy dyskusję uczniów, którzy zastanawiali się, który z nich jest największy. Chrystus odpowiada, mówiąc, że przyszedł służyć i oddać swoje życie.

Zawsze mnie ta kwestia gnębiła i jakoś nie byłem w stanie intuicyjnie zgodzić się z wieloma książkami docierającymi do nas z Ameryki, które dość powierzchownie odczytywały te wersety. Okazuje się, że takie sztampowe zrozumienie kwestii uległości i władzy wynika z przeoczenia głębszych znaczeń zawartych w greckim tekście. Cała ta myśl o małżeństwie jest bowiem opatentowana sformułowaniem „poddawajcie się nawzajem”. Mowa zarówno o poddaniu żony wobec męża, męża wobec żony, jak i dzieci wobec rodziców. Wszystko to ma miejsce nie w układzie władzy, a w układzie relacyjności.

Głowa
Analizowałem tę kwestię przez dłuższy czas i doszedłem do wniosku, że musimy się uwolnić od mitu głowy jako władcy. Głowa - gr. kefale - oznacza, w sensie dosłownym, głowę u człowieka lub zwierzęcia, ale w sensie figuratywnym, przenośnym, jest to źródło pochodzenia. Nie mam możliwości wykazać tu uzasadnień wypływających z kwestii językowych, to temat na osobną rozmowę, ale myślę, że mi w tej kwestii zaufacie. Głowa to źródło pochodzenia i do tej definicji odwołuje się Pan Bóg.

Bóg jest głową Chrystusa, a przecież nie chodzi tu o subordynacjonizm, o podporządkowanie, ale o to, że Chrystus ma swoje źródło w Bogu. Idąc za tą myślą, nasza rozmowa o małżeństwie zmienia płaszczyznę, staje się dyskusją poszukiwania relacji a nie dyskusją o władzy nakazywania. Paweł, mówiąc o żonach i o ich poddaniu mężom mówi o czymś, co jest aktem dobrowolnym i co jest możliwe ze względu na Pana. Później to poddanie sprowadza do relacji Kościoła z Chrystusem. Chrystus jest głową Kościoła. Głową - źródłem pochodzenia, a jak wówczas wierzono, także źródłem życia. W myśleniu starożytnym bez głowy nie ma życia - bez Chrystusa Kościół nie może żyć. Podobnie bez głowy  - męża - nie ma małżeństwa. Mówiąc o mężczyźnie jako o głowie, Paweł odwołuje się tutaj do omawianej wcześniej historii ze Starego Testamentu. Źródłem Kościoła jest Chrystus, a źródłem kobiety - mężczyzna. Powołanie Kościoła przez Chrystusa nie było aktem dominacji, a miłości, nie ma w tym przymusu.

Kochać czyli agapao
Co równie ważne, i czego nie można pomijać - mężowie też mają się poddawać swoim żonom. Mają to czynić nie w imię władzy, ale w imię miłości, którą Chrystus okazał Kościołowi. Ta myśl zawarta jest również w greckim słowie agapao, które wskazuje na ten rodzaj miłości, jaką miał Chrystus - miłości, którą jest służba i ofiara. Czyż to nie ciekawe, że często mówi się o władzy mężczyzny nad kobietą, a nie mówi się o powołaniu mężczyzny, by poddawał się jej przez swoją służbę i ofiarę? Czy służę swojej żonie jak Chrystus służy Kościołowi? Czy jako mąż jestem gotowy składać ofiary z miłości do żony?

Paweł w Liście do Efezjan rzucił jeszcze jedno wyzwanie ówczesnej kulturze. W tamtej rzeczywistości, kwestie seksualności były rozumiane jako zaspokajanie potrzeb seksualnych mężczyzny. Seks był wyrazem dominacji męskiej. Używając słowa agapao, które odwraca uwagę od seksualności, daje prztyczka kościołowi, który nie uwolnił się od schematów traktowania kobiet jako przedmiotu dominacji. Również i w tym względzie Paweł jest rewolucjonistą i wprowadza wszystko na właściwe tory. Żony mają poddawać się mężom, a mężowie - poddawać się żonom.
_______________________________________________________
Tekst jest zapisem wykładu Grzegorza Boboryka wygłoszonego podczas konferencji „Wystarczająco Dobre Małżeństwo”

{fcomment lang=pl_PL width=705}