Ogłaszam post!

2012-02-29 | Arkadiusz Kuczyński

Ogłaszam post!

Ogłaszam post. Post w duchu proroka Izajasza. Bo nie podoba mi się ten świat. Świat, w którym ludzie traktują innych jak przedmioty. Świat, w którym handluje się żywym towarem, w którym wybuchają krwawe wojny, a miliony dzieci nie mają dachu nad głową. Nie ma we mnie zgody na taką rzeczywistość. Nie tak to wszystko zamierzył Bóg. Nie o takim świecie myślał, gdy go tworzył. Naszym przeznaczeniem była ziemia, o jakiej czytamy w biblijnych opisach raju. Ziemia bez zła, cierpienia, grzechu i nieszczęść.

Dlaczego więc świat wygląda inaczej? Odpowiedź jest przykra:  bo takim go urządzili ludzie. Wszystkim tym, którzy mówią dziś: "Obszary biedy w Polsce? Zbrodnie w Darfurze? Plaga AIDS w Lesotho? Bezdomne dzieci w Indiach? Przecież to nie nasza sprawa!" - chcę dziś odpowiedzieć. To my, ludzie, zrobiliśmy z ziemi przedsionek piekła. I to my jesteśmy teraz odpowiedzialni, by z Bożą pomocą zmieniać ten świat na lepsze.

Jako człowiek wierzący i pastor wiem, że Bóg nas nie zostawił. On troszczy się o głodnych, chorych, wdowy i sieroty. W Jego sercu są wszyscy wykluczeni społecznie. On pamięta o tych, o których wszyscy inni już zapomnieli. Wierzę, że takiej postawy Bóg oczekuje także od nas. Pamiętając o innych, troszcząc się o nich, najpełniej wypełniamy Boże przykazania, najskuteczniej głosimy Ewangelię. Właśnie w taki sposób budujemy Królestwo Boże na ziemi.
Do ilu Kościołów wpuszczono by dziś Pana Jezusa?

Ciekawe, że ludzie religijni postępują zwykle odwrotnie. Mają tendencję do skupiania się wyłącznie na własnym wnętrzu. Nazywają to samorozwojem lub uświęceniem. Nie interesują ich ludzie potrzebujący pomocy. Dla swojej bierności mają wygodne wytłumaczenie: jeśli ktoś ma kłopoty, pewnie na nie zasłużył. Izolując w ten sposób swoje serca, przegapiają moment, gdy stają się one twarde jak kamień, niezdolne do miłości i współczucia.

Czasami w taki sposób funkcjonują całe Kościoły. Bierność, obojętność, a nawet egoizm są w nich sprytnie uduchawiane. Aktywność takich społeczności jest ograniczona do spraw zamkniętych w czterech ścianach ich własnych budynków. Zastanawiam się czasem, czy do takiego Kościoła w ogóle wpuszczono by Pana Jezusa?

Spójrzmy na naszego Pana i Zbawiciela. Jezus, odnosząc do siebie słowa proroka Izajasza, ujmuje się za ludźmi wykluczonymi społecznie. Wygłaszając swoje błogosławieństwa, kieruje je do ubogich, głodnych, skrzywdzonych, znienawidzonych, lżonych i prześladowanych. Pochyla się nad każdą chorą, nieszczęśliwą i zniewoloną osobą, która staje na jego drodze. Jezusowi nigdy nie brakowało czasu na głęboką więź z Bogiem, ale też nie brakowało mu czasu na zajmowanie się losem nieszczęśników. Jezus chodził do synagogi nie po to, by się w niej zamykać i izolować od świata. Chodził do niej, by ten świat z mocą zmieniać.

Bóg ma plan zmiany tego świata. Jego plan to Kościół. Każdy z nas  jest powołany, by naśladować Jezusa. By okazywać ludziom dobro i czynić ich życie lepszym. Chcę, by Sienna była taką społecznością.

Dlatego ogłaszam post. Post w duchu proroka Izajasza. Post, który będzie próbą odpowiedzi na potrzeby i problemy tego świata. Przez najbliższy miesiąc będziemy zbierać środki potrzebne do wybudowania sierocińca w Indiach. Dlaczego akurat tam? Bo nie ma we mnie zgody na dzieci żyjące na ulicy. Bo mamy tam przyjaciół, którzy dobrze wykorzystają naszą pomoc. Bo dziś, kupując dżinsy w Warszawie, jestem odpowiedzialny za los ludzi pracujących w tanich fabrykach New Deli. Bo przez lata sami otrzymywaliśmy pomoc z zagranicy. Bo te dzieciaki po prostu stanęły na naszej drodze.

Wiem, że nie pomożemy wszystkim, ale nie będziemy siedzieć z założonymi rękoma. Od czegoś trzeba zacząć. Nasi przyjaciele z Indii, którzy proszą nas o pomoc, donoszą, że koszt wybudowania jednego sierocińca wynosi ok. 50 tys. zł. Będziemy wspólnie zbierać te pieniądze, każdy we własnym zakresie i zgodnie ze swoją wolą, za cenę indywidualnych wyrzeczeń. Może ktoś nie pójdzie raz czy dwa do kina, ktoś inny odmówi sobie pizzy. A może ktoś zdecyduje się na większą hojność. Nie z przymusu, ale z dobroci serca. Ochotnego dawcę Bóg miłuje.

Wykorzystajmy nadchodzącą akcję, by wesprzeć sieroty z Indii, czyniąc ich świat lepszym miejscem do życia. Jeśli włączysz się szczerze w ten post, mogę Ci obiecać, że na jego końcu czeka na Ciebie nagroda. Będzie nią Twoje własne serce – trochę bardziej współczujące, trochę więcej rozumiejące, wrażliwsze. Serce, w którym Bóg ma upodobanie.

Iz 58, 6-8; 10-12
"Lecz to jest post, w którym mam upodobanie: że się rozwiązuje bezprawne więzy, że się zrywa powrozy jarzma, wypuszcza na wolność uciśnionych i łamie wszelkie jarzmo, że podzielisz twój chleb z głodnym i biednych bezdomnych przyjmiesz do domu, gdy zobaczysz nagiego, przyodziejesz go, a od swojego współbrata się nie odwrócisz. Gdy głodnemu podasz swój chleb i zaspokoisz pragnienie strapionego, wtedy twoje światło wzejdzie w ciemności, a twój zmierzch będzie jak południe, i Pan będzie ciebie stale prowadził i nasyci twoją duszę nawet na pustkowiach, i sprawi, że twoje członki odzyskają swoją siłę, i będziesz jak ogród nawodniony i jak źródło, którego wody nie wysychają. Twoi ludzie odbudują prastare gruzy, podźwigniesz fundamenty poprzednich pokoleń i nazwą cię naprawiaczem wyłomów, odnowicielem, aby w nich można było mieszkać".

Skomentuj

Podaj swoje dane lub zaloguj się przez Facebooka.