Masz dokąd pójść

2014-05-11

List do Emily

Masz dokąd pójść

W internecie zawrzało: młoda amerykańska prawniczka, Emily Letts, zamieściła niedawno filmik, który obejrzało prawie półtora miliona ludzi. Opowiada w nim o dokonanej aborcji, ujawnia swoją tożsamość i przekonuje, że może to być „pozytywne doświadczenie”. Jej wyznanie sprowokowało żywiołowe rekacje i przypomniało, że również w naszym otoczeniu są osoby, które otarły się o ten problem. Oto list otwarty do Emily, napisany przez mężczyznę - chrześcijanina.

 

_____________________

Droga Emily,
Nie znamy się, ale razem z żoną obejrzałem właśnie filmik, w którym opowiadasz o przerwaniu ciąży. Dzieląc się swoim doświadczeniem, zaprosiłaś nas do swojego świata, więc jeśli pozwolisz - ja również chciałbym zaprosić Cię do swojego świata.

Nawet jeśli nie mamy ze sobą wiele wspólnego, jest coś, co niewątpliwie nas łączy - fakt dokonania aborcji. Gdy miałem 19 lat, razem z dziewczyną mieliśmy “wpadkę”. Tak jak Ty, “nie byliśmy gotowi na dziecko”. Miałem marzenia i nadzieje na przyszłość i byłem przekonany, że pojawienie się dziecka definitywnie je przekreśli. Postanowiliśmy usunąć ciążę.

Tak, wiem - jestem mężczyzną, więc w niektórych aspektach nie można porównywać naszych historii. Ale w wielu kwestiach nasze perspektywy były podobne. Ja również poczułem ulgę, gdy zabieg się skończył. Poczułem, jakbym zaczynał nowe życie i dostał jeszcze jedną szansę, by w przyszłości podejmować lepsze decyzje. W pewnym sensie tak się stało.

Ale przez kolejne miesiące i lata prześladowało mnie to, o czym mówisz w swoim filmiku: “To niesamowite, że jestem w stanie stworzyć dziecko, dać nowe życie”. Nie mogłem się uwolnić od tej myśli.

Byłem uczestnikiem powstania nowego życia.
Byłem też uczestnikiem jego zakończenia.

To bicie serca, które zatrzymałem. Życie, które odebrałem. Nie byłem w stanie uciec od tej świadomości. Starałem się odsuwać tę myśl, ale nie mogłem się przed nią ukryć. To maleńkie serce, gdzieś w mojej głowie, biło coraz głośniej. Kochałem moje życie tak bardzo, że zabiłem własne dziecko, by chronić swoje szczęście.

Nie miałem szansy słuchać, jak się śmieje, nie mogłem spojrzeć mu w oczy. Nie podziwiałem jego pierwszych samodzielnych kroków, nie słuchałem brzmienia jego pierwszych słów. Nie mogłem czytać mu książek i odpowiadać na niekończące się pytania o to, jak funkcjonuje świat. Wszystko to straciłem, bo odebrałem mojemu dziecku życie.

Emily, minęło sporo czasu. Moje dziecko miałoby dziś 17 lat. Pewnie bylibyśmy przejęci wybieraniem kierunku studiów i wzruszeni ostatnimi miesiącami, nim wyfrunie z rodzinnego gniazda. Wygłaszałbym od czasu do czasu ojcowskie przemowy o odpowiedzialności, budowaniu dorosłego życia, mądrych wyborach. Nie będzie nam to dane.

Wiem, nie da się cofnąć czasu. Nikt z nas nie może zmienić przeszłości. Jedynym źródłem nadziei jest dla nas Boży Syn, który sam nigdy nie zgrzeszył i przyszedł na ten świat ratować pogubionych ludzi.

To właśnie Jezus wszedł do naszej poranionej rzeczywistości, w nasze poranione życia i chce wybawiać nas od grzechów - w tym także od grzechu odebrania życia, które sam Bóg tchnął w nasze dzieci. Właśnie dlatego umarł na krzyżu, przyjmując karę należną nam.

Droga Emily, za jakiś czas przestaniesz być przebojem Youtuba. Twoi zwolennicy odłożą swoje transparenty, przestaną bić Ci brawo. Twoi przeciwnicy też złożą broń i zgaszą swoje stosy. Modlę się, byś pewnego dnia - gdy zrozumiesz, jak strasznej rzeczy się dopuściłaś - zwróciła się do Jezusa.

On może uleczyć każdą ranę i zdjąć z Twoich ramion każdy ciężar (Mt 11,28). Każdy, nawet największy grzech, może być przebaczony. Każdy, nawet najmniejszy grzech, wymaga szczerej pokuty. Jeśli przyjdziesz do Niego z wiarą i żalem, wyznając co zrobiłaś, On obmyje Cię z winy i wstydu (1J 1,9)

„Chodźcie więc, a będziemy się prawować” - mówi Bóg do osób takich jak ja i Ty. „Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna” (Iz 1,18).

Droga Emily, pamiętaj - masz dokąd pójść. Mam nadzieję, że przyjdziesz do Jezusa, a On przemieni Twoją życie, byś mogła dawać, a nie odbierać życie. Tak stało się w moim przypadku. Dziękuję, że mnie wysłuchałaś.
G.

 

{fcomment lang=pl_PL width=705}