Kochaj bliźniego, nawet najmniejszego

2015-09-21

Kochaj bliźniego, nawet najmniejszego

Jest jedna myśl, która diametralnie zmieniła moje rodzicielstwo. Oto ona: Dzieci są ludźmi.

Czyż nie jest to oczywiste? Mają przecież ręce, nogi, uszy i buzie. Jednak bycie człowiekiem to coś więcej niż posiadanie ludzkiego ciała. Człowieczeństwo odnosi się do celu i sensu istnienia, definiuje tożsamość, określa wartość. Dzieci, tak samo jak dorośli, noszą w sobie obraz Boga. No, może nie całkiem tak samo - są przecież na innym etapie rozwoju fizycznego, emocjonalnego i duchowego. Pamiętajmy jednak, że darowane im przez Boga wartość i godność nie rosną ani nie maleją proporcjonalnie do rozwoju. Dr. Seuss, autor popularnych książek dla dzieci, zwykł mawiać: „Człowiek jest człowiekiem niezależnie od rozmiarów”.

Ktoś próbował mnie kiedyś przekonać, że Biblia o wychowywaniu dzieci mówi niewiele.

Na pierwszy rzut oka spostrzeżenie wydaje się trafne. Ileż jest w Piśmie Świętym wersetów, które mówią wprost o rodzicach, dzieciach, o kwestiach autorytetu, posłuszeństwa i edukacji młodego pokolenia? Znamy dość dobrze fragment szóstego rozdziału Piątej Księgi Mojżeszowej, pamiętamy piąte przykazanie zapisane w Drugiej Mojżeszowej, w rozdziale dwudziestym. Chętnie cytujemy wersety o tym, że kto kocha, ten karci, że dzieci mają być posłuszne rodzicom jak Panu, i jeszcze kilka innych. No, w niektórych sytuacjach możemy się również odwołać do historii o synu marnotrawnym. Generalnie jednak, jednoznacznych porad wychowawczych jest w Biblii niewiele. Czyżby Bóg zostawił rodziców samym sobie? Chyba tak… Chyba, że weźmiemy pod uwagę coś jeszcze - otóż dzieci są ludźmi!

Jeśli jednak dzieci są ludźmi, są również naszymi bliźnimi. I okazuje się, że każdy biblijny nakaz, by kochać bliźniego jak siebie samego, znajduje w procesie wychowywania swoje szczególne zastosowanie. Boże polecenie, by kochać nie bacząc na cenę i trud, przestaje się już odnosić tylko do współpracowników, współwyznawców, ludzi w sklepie i w salonie fryzjerskim, do więźniów i bezdomnych. Ta ofiarna miłość ma się realizować również w moich czterech ścianach, także w stosunku do najmniejszych „bliźnich”. Jeśli dzieci są ludźmi, nasze własne są najbliższymi z bliźnich, w największej możliwej potrzebie. I nagle zatroskany rodzic odnajduje w Biblii prawdziwe bogactwo rad i wskazówek.

Muszę przyznać, że od kiedy zobaczyłam we własnych dzieciach swoich bliźnich, inaczej je wychowuję. Inaczej koryguję ich postępowanie, inaczej rozmawiam o nich z innymi. Zauważyłam, że jestem w stanie potraktować je dużo gorzej, niż większość dorosłych - znajomych czy kolegów z pracy. Dlatego zamiast pogardy, uczę się okazywać im współczucie. Odkrywam, że mogę cieszyć się ich sukcesami, nie uznając ich automatycznie za moje własne osiągnięcia; mogę też smucić się ich porażkami, nie traktując ich jako dowód na to, że może jestem złą matką. Zwyczajnie lubię przebywać w ich towarzystwie. Uwolniłam się od obrazu dzieci jako ciężaru - generującego tony prania, trawiącego masę pożywienia, tworzącego niewyobrażalny bałagan, rozhisteryzowanego i drogiego w utrzymaniu ciężaru.

Są jednak dni, kiedy łatwo o tym zapomnieć. Muszę wtedy na nowo zanurzyć się w Bożym Słowie, wyznać że zawiodłam, że nie kochałam bliźnich - moich własnych dzieci - jak polecił mi Pan. Muszę zacząć od początku. Na szczęście Biblia przychodzi z pomocą. Oto kilka wersetów, które pomagają mi przetrwać trudne dni, choć rzadko się je przytacza w kontekście relacji rodzice-dzieci:

Gdy mam ochotę krzyczeć na dzieci:
Łagodna odpowiedź uśmierza gniew, lecz przykre słowo wywołuje złość (Przyp. 15,1).
Gdy mam pokusę wygłaszać umoralniające tyrady:
Wiedzcie to, umiłowani bracia moi. A niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, nieskory do mówienia, nieskory do gniewu. Bo gniew człowieka nie czyni tego, co jest sprawiedliwe u Boga (Jak. 1,19-20).

Gdy posługuję się swoimi dziećmi, by robić na ludziach dobre wrażenie:
I nie czyńcie nic z kłótliwości ani przez wzgląd na próżną chwałę, lecz w pokorze uważajcie jedni drugich za wyższych od siebie (Fil. 2,3).

Gdy patrząc na ich potrzeby, widzę jedynie bezczelne roszczenia:
Wtedy odpowiedzą mu sprawiedliwi tymi słowy: Panie! Kiedy widzieliśmy cię łaknącym, a nakarmiliśmy cię, albo pragnącym, a daliśmy ci pić? A kiedy widzieliśmy cię przychodniem i przyjęliśmy cię albo nagim i przyodzialiśmy cię? I kiedy widzieliśmy cię chorym albo w więzieniu, i przychodziliśmy do ciebie? A król, odpowiadając, powie im: Zaprawdę powiadam wam, cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych moich braci, mnie uczyniliście (Mat. 25, 37-40).

Gdy szukam poklasku ze względu na mój codzienny trud:
Ale ty, gdy dajesz jałmużnę, niechaj nie wie lewica twoja, co czyni prawica twoja, aby twoja jałmużna była ukryta, a Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odpłaci tobie (Mat. 6,3-4).

Gdy nie mam ochoty przebaczać:
Wszelka gorycz i zapalczywość, i gniew, i krzyk, i złorzeczenie niech będą usunięte spośród was wraz z wszelką złością. Bądźcie jedni dla drugich uprzejmi, serdeczni, odpuszczając sobie wzajemnie, jak i wam Bóg odpuścił w Chrystusie (Ef. 4,31-32).
Gdy skupiam się na irytujących detalach, tracąc z oczu sens i cel:
A sługa Pański nie powinien wdawać się w spory, lecz powinien być uprzejmy dla wszystkich, zdolny do nauczania, cierpliwie znoszący przeciwności, napominający z łagodnością krnąbrnych, w nadziei, że Bóg przywiedzie ich kiedyś do upamiętania i do poznania prawdy (2 Tym 2, 24-25).

Ten ostatni werset wisi na mojej lodówce. Tak, to prawda - dzieci są wielką odpowiedzialnością, powierzoną nam przez Boga. Nie będziemy jednak troszczyć się o nie we właściwy sposób, jeśli nie zobaczymy, że ci mali ludzie są dla nas również - i przede wszystkim - darem. Zobaczmy w nich swoich bliźnich, a gdy będziemy musieli stosować dyscyplinę, uczynimy to bez potępiania, poniżania czy pogardy. Zamiast wołać do Boga: „Panie, zrób coś z tym irytującym stworzeniem”, będziemy się modlić: „Pomóż mi proszę kochać bliźniego, z którym dzielę swój dom, tak jak Ty ukochałeś mnie”.

Mamo, tato - mamy dziś piękny dzień! Wystarczająco piękny, by kochać bliźnich, których Pan postawił najbliżej, w naszych domach. Odwagi! Słowo Boże będzie naszym drogowskazem.