Dyskryminacja chrześcijan w Europie

2013-02-18 | Iza Babińska

Problem, który narasta.

Dyskryminacja chrześcijan w Europie

W Polsce jeszcze tego nie widać tak wyraźnie, ale Europa coraz częściej doświadcza nowego zjawiska, jakim jest rosnąca niechęć do chrześcijaństwa. O ile religia i nauka islamu wywołuje żywy strach, między innymi z powodu terroryzmu rodzącego się w szeregach jego radykalnych wyznawców, tak w tym przypadku mamy do czynienia z odrzuceniem, odwróceniem się od wiary i jej przejawów w życiu społecznym. Taki stan rzeczy bezpośrednio dotyka wierzących, którzy coraz częściej doświadczają braku szacunku, dyskryminacji w różnych codziennych sytuacjach w pracy, na uczelni, czy w debacie publicznej. 

Brak reakcji

Kiedy półtora roku temu, w październiku 2011 roku, zakapturzony mężczyzna rozbijał krucyfiks o podłogę jednego z klasztorów w Rzymie, nikt nie podniósł krzyku sprzeciwu, zabrakło głośnej reakcji w mediach, a większość z nas nawet nie ma pojęcia, że taka sytuacja miała miejsce. Natomiast gdy w sieci pojawia się amatorski film kpiący z islamu, natychmiast pod ambasadami USA w krajach muzułmańskich pojawiają się tysiące oburzonych, zagęszcza się atmosfera na arenie międzynarodowej, a niektórzy wieszczą wojnę. Czy warto porównywać te sposoby reagowania? Nie, nie chodzi o pochwałę szalonej i ślepej ochrony symboli islamu, ale o zmierzenie temperatury, jaką wywołują u wiernych akty nietolerancji wymierzone w ich świętości. Być może jedną z przyczyn masowego odwrotu od chrześcijaństwa jest brak reakcji ze strony samych chrześcijan na różne niepokojące sytuacje. Może nadmierna wstydliwość w domaganiu się szacunku wobec siebie i respektowania swoich praw pomaga marginalizować głos wiary, a ostatecznie głos Chrystusa w dzisiejszym zsekularyzowanym świecie. Krok po kroku, niemalże niezauważenie, chrześcijaństwo traci pole w swojej ojczyźnie, Europie, która została praktycznie wybudowana w oparciu o jego dorobek myśli, kultury i wartości. Według niektórych statystyk chrześcijanie są aktualnie najbardziej dyskryminowaną grupą społeczną w Europie.

Wolność słowa

Zarówno Jezus, jak i Sokrates dobrze wiedzieli, że dialog uczy. Zderzamy się jednak z paradoksem, gdy dumne ze swojej demokracji kraje Europy zaczynają ograniczać wolność słowa. Dotyczy to również polskiej, coraz bardziej laickiej rzeczywistości . Jednym z bardzo wielu przykładów, jakie można by w tym temacie podać jest podejście do związków homoseksualnych. Powszechne zrozumienie budzi sytuacja, że ich zwolennik, właśnie w imię wolności słowa i poglądów może prywatnie, w zakresie swojego otoczenia ale też publicznie za pomocą wszelkich środków przekazu wypowiadać się na rzecz promowania swoich poglądów. Jeżeli jednak druga osoba okaże się przeciwnikiem tychże idei, przy próbie wyrażenia swoich poglądów, i– co gorsza – uzasadniania ich swoimi przekonaniami religijnymi, będzie potraktowana agresywnie, zostanie wyśmiana i nazwana homofobem.

Ten sam problem przejawia się na wiele sposobów. Październikowe (2012 r.) głosowanie polskiego parlamentu w sprawie propozycji zaostrzenia prawa aborcyjnego zaowocowały licznymi reakcjami na fejsbuku. W dużej części były to komentarze wyszydzające tych posłów, którzy nie sprzeciwili tej propozycji ustawodawczej, a swoją decyzję argumentowali sumieniem. Niektórzy zastanawiają się, czy wolno być przedstawicielami własnego sumienia podczas sprawowania obowiązków zawodowych takiego rodzaju jak reprezentowanie społeczeństwa na forum parlamentu. To oddzielny temat, chociaż traktując go bardzo krótko - można spokojnie przyjąć, że ci, którym ich przekonania nie pozwalają na zgodę wobec aborcji, są przedstawicielami tej części społeczeństwa, która ma podobne zdanie na ten temat. Jednak to fala oburzenia, która przetoczyła się przez media i portale społecznościowe bardziej mnie niepokoi. Jest ona obrazem tego, co dzieje się na co dzień w sytuacjach mniej widocznych. Obserwuję coraz mniejsze przyzwolenie społeczne, aby wierzący wyrażali swoje zdanie w tematach etycznych i moralnych. Wolność słowa nie jest już dobrem powszechnym, a stała się przywilejem grup o określonych poglądach. Wolność dyskusji została zamieniona w wolność do obrażania, z jasno ustaloną linią demarkacyjną między właściwymi a niepożądanymi poglądami.

Dyskryminacja

Tendencja otwartej lub ukrytej ofensywy wobec chrześcijaństwa jest obecna w całej Europie. Poniżej zaledwie kilka przykładów.

W Brukseli jeden z dużych nakładów kalendarzy na rok 2012 – przez przypadek – nie uwzględniał świąt Bożego Narodzenia ani Wielkanocy, podczas gdy wszystkie święta islamu i judaizmu zostały na swoim miejscu. W niemieckich szkołach zabrania się noszenia krzyżyka na szyi, a jednak islamscy rodzice mogą odwołać swoje dziecko z zajęć basenu, z powodu własnych przekonań religijnych. W wielu krajach obowiązkowym elementem praktyk na kierunkach medycznych jest uczestniczenie w przeprowadzaniu aborcji, a w tych krajach, gdzie aborcja jest legalna, lekarz ma obowiązek przeprowadzić taki zabieg na żądanie pacjenta. Względy sumienia nie są brane pod uwagę. W wielu europejskich szkołach podczas zajęć z edukacji seksualnej dzieci są uczone na temat związków homoseksualnych, wolności i seksualnych zachowań, które są niezgodne z przekonaniami religijnymi ich chrześcijańskich rodziców, a ci nie mają możliwości zainterweniowania w takiej sytuacji. Oprócz tego, bardzo powszechne są bardziej lub mniej dotkliwe słowne akty nietolerancji. Dookoła nas często za oznakę inteligencji i postępowego myślenia uznaje się co najmniej ironiczny stosunek do wiary, kościoła i ludzi, którzy z nimi są związani.

Co w związku z tym wszystkim? Co na to Kościół? Co ja i ty możemy i chcemy zrobić z tą sytuacją? 2 października 2012 w Brukseli w Parlamencie Europejskim odbyła się konferencja w całości poświęcona problematyce dyskryminacji chrześcijan w Europie. Jan Olbrycht, europarlamentarzysta i jeden z organizatorów mówił na wstępie, że „ważne jest zacząć otwarcie mówić, że taki problem istnieje, podnosić społeczną świadomość w tym temacie”. Natomiast apostoł Piotr, który sam zmagał się z tematem odwagi w sytuacjach, które wymagały jasnego opowiedzenia się za Chrystusem, w swoim liście napisał „Nie oddawajcie złem za zło ani obelgą za obelgę, lecz przeciwnie, błogosławcie, gdyż na to powołani zostaliście, abyście odziedziczyli błogosławieństwo. (…) zawsze gotowi do obrony przed każdym, domagającym się od was wytłumaczenia się z nadziei waszej, czyńcie to łagodnością i szacunkiem. Miejcie sumienie czyste, aby ci, którzy zniesławiają dobre chrześcijańskie życie wasze, zostali zawstydzeni, że was spotwarzali.” (1P 3,9,15-16) 

Słowa kluczowe:

dyskryminacja | Europa | Kościół

Komentarze (4)

  • Rado

    Rado

    19 luty 2013 o 17:53 |
    Chrześcijaństwa bardzo szybko oddaliło się od nauki i przykładu swojego nauczyciela, Jezusa Chrystusa. Dlatego w wielu wypadkach, nie możemy się dziwić nieprzychylnym czy wręcz pogardliwym reakcjom. Nie cofniemy historii, ale przecież doskonale widać, że życie współczesnych kościołów jest dalekie od doskonałości. Także w zborach zielonoświątkowych, dużo jest fikcji i pokazówek.

    odpowiedź

  • Iza Babińska

    Iza Babińska

    19 luty 2013 o 18:54 |
    To nie chrześcijaństwo oddaliło się od Jezusa, ale Kościoły, o ile nie są zbudowane na nauce Pisma Świętego. Doskonałość? Doskonały jest tylko Bóg, a chrześcijanie są grzesznikami zbawionymi przez Bożą łaskę.

    Chrześcijaństwo na pewno słono płaci za (historyczne i aktualne) błędy Kościoła i z tym wcale nie polemizuję. Kościół powinien stale nawracać się do Jezusa, to znaczy naprawiać błędy, zrywać z grzechem. Natomiast chrześcijanie, ludzie wyznający konkretne wartości, często doświadczają dyskryminacji na różnych polach i jest to problem, który zaczyna być coraz bardziej widoczny.

    odpowiedź

  • Rado

    Rado

    21 luty 2013 o 10:48 |
    Zgadzam się, nie chodzi mi o doskonałość; zbyt krótko trwa nasze życie aby do niej dojść. Generalnie, też się nie dziwię prześladowaniom, bo jak powiedział Jezus: „będziecie w nienawiści u wszystkich dla imienia mego” (Mt.10,22) i „Jeśli mnie prześladowali to i was prześladować będą”. (J.15,20) To raczej powód do dumy.
    Boli mnie raczej to, że wiele niepotrzebnych problemów „Chrześcijaństwo” samo na siebie ściąga. „Każde królestwo, rozdwojone samo w sobie pustoszeje, i żadne miasto czy dom rozdwojony sam w sobie, nie ostoi się.” (Mt.12,25) A mamy dziś już nie roz-dwojenie, ale ok. 30-40 tysięcy różnych, często wrogich sobie, chrześcijańskich denominacji. Ale tolerancyjna obojętność jest chyba najgorsza. Chrześcijanie przestali się już nawet kłócić o prawdę.

    odpowiedź

  • Iza Babińska

    Iza Babińska

    21 luty 2013 o 23:34 |
    Zgadzam się. Ani wrogość, ani tolerancyjna obojętność, a raczej stałe poszukiwanie Bożego głosu, życie Ewangelią jest właściwą drogą dla chrześcijan.

    Co do prześladowań, to jako takie nie są zaskoczeniem - zgodnie ze słowami Jezusa, wierzący będą ich doświadczać. Natomiast mówienie o problemie dyskryminacji jest ważne z kilku powodów. Po pierwsze, podnosi świadomość społeczną, że zjawisko takie występuje, rozwija się i niesie za sobą liczne skutki. Dalej, przez uwrażliwianie innych chrześcijan na różne przejawy takiego zjawiska, sami będziemy reagować bardziej świadomie w takich sytuacjach. Być może zachęci to nas też do przygotowania się do dyskusji z ludźmi, którzy mają w sprawach etycznych inne zdania, niż my. Oprócz tego, chrześcijański światopogląd i jego etyka niosą wartości bardzo potrzebne współczesnemu światu, a odważny głos chrześcijan jest potrzebny w życiu prywatnym i publicznym.

    odpowiedź

Skomentuj

Podaj swoje dane lub zaloguj się przez Facebooka.