Czego możemy nauczyć się o młodzieży

2013-11-14

Czego możemy nauczyć się o młodzieży

Bóg kocha naszą młodzież. Obserwując ich w czasie Bazy Centrum można było odnieść wrażenie, że On już się o nich upomina, już pociąga ich ku Sobie, już wielu z nich mogło się Nim zachwycić. Konferencja dobiega jednak końca - gdzie jest dla nich miejsce w codziennym kościelnym życiu? Czy wolimy, by siedzieli sobie w swoim klubie pod opieką liderów i nie robili problemów nam, “dorosłym”? Czy zaprosimy ich do współdziałania? Jeśli mamy nadzieję zbudować z młodymi ludźmi prawdziwe, oparte na zaufaniu relacje i przekazać im Ewangelię, warto spróbować ich zrozumieć i docenić. Zacznijmy od podstaw.

1. Chcesz zdobyć zaufanie? Podziel się swoim życiem.
Nie bądź jak policjant, który przekazuje nam tylko nowe zasady, nakazy, zakazy. Podziel się swoją historią - szczerze, bez idealizowania, bez maski. Szybko rozszyfrujemy fałsz czy przesadę. Zaryzykuj otwartość - pokaż nam w ten sposób, że jesteśmy dla ciebie ważni. Opowieść człowieka z krwi i kości, który wciąż walczy, szuka i wierzy, wiele dla nas znaczy.

2. Nie krzycz. Nie usłyszymy cię.
Pewien lider rozmawiał z młodzieżą o ich stosunku do innych religii. Po krótkiej debacie okazało się, że nastolatkowie w znacznej większości mieli konserwatywne podejście do tematu. Później pokazał im film - nagranie debaty telewizyjnej dwóch pastorów o przeciwnych poglądach. Konserwatywny pastor często podnosił głos, krzyczał. Skrajnie liberalny mówił spokojnym, miłym głosem. Po obejrzeniu nagrania, młodzież momentalnie zmieniła zdanie, przyjmując skrajnie liberalne poglądy.
Czego uczy to zdarzenie? Nie zdobędziesz nas przemocą, choćby słowną. Udowodniono, że ludzie najbardziej ze wszystkich grup wiekowych krzyczą na nastolatków. Rodzice, nauczyciele, sprzedawcy, starsze panie w autobusie, sąsiedzi - każdy znajdzie powód, słuszny lub nie, by nakrzyczeć na gimnazjalistę czy licealistę. Ale nasze uszy zamknięte są na podniesiony ton. Krzycząc, kończysz rozmowę.

3. Nie mów o nas, jakbyśmy byli nieobecni.
Kiedy rozmawiasz z naszymi rodzicami, a my stoimy obok, uwzględnij nas w rozmowie - naturalnie, bez wymuszonych pytań. Jeśli mówisz o nas, a nie do nas, czujemy się źle. Nie dziw się, że w takich sytuacjach wolimy się trzymać z daleka.
Pomyśl też o tym, jak w rozmowach przedstawiasz chrześcijaństwo - jakie przeżycia, świadectwa, przykłady przytaczasz. Uważaj, by nie stworzyć wrażenia, że Jezus jest obecny tylko w twoim dorosłym, pracującym świecie - w w konfliktach małżeńskich, dylematach finansowych, dylematach zawodowych. Pomóż nam zrozumieć, że Bóg interesuje się również nami, że jest blisko w chwilach presji i stresu, zna naszą szkolną rzeczywistość i nasze problemy.

4. Zaangażuj umysł i serce.
Jesteśmy inni niż wy, kiedy byliście w naszym wieku. Żyjemy w wymagającym świecie, pod wielką presją, mamy do dyspozycji mnóstwo wspaniałych narzędzi i wielkie możliwości. Nie przemawia do nas sam systematyczny wykład, suche logiczne uzasadnienie. Nie wystarcza wydawanie poleceń - aby coś osiągnąć, porusz nasze umysły i nasze serca. To nieprawda, że jesteśmy leniwi i opieszali (no czasem tak, jak wszyscy). Chcemy po prostu uczestniczyć w czymś, co jest naprawdę ważne i interesujące. Szukamy wizji, która poruszy wyobraźnię. Jeśli pokażesz nam sens jakiegoś działania, możemy nawet z uśmiechem na twarzy sprzątać toalety (jak to robiliśmy podczas Bazy Centrum!). A jeśli coś możemy to zrobić razem, w grupie rówieśników - sukces murowany. Bo młody człowiek to bardzo przyjacielska istota!

5. Doceniaj nas
Tak, to prawda, jesteśmy bardzo pewni siebie. Ale nie myl tego z wysokim poczuciem własnej wartości. Gdy już gasną światła i znajomi nie patrzą, zdarza nam się oceniać samych siebie bardzo surowo. Bywamy zbyt krytyczni, za szybko się zniechęcamy. Twoje dobre słowo może dodać nam skrzydeł, przeciągnąć przez ciężki dzień, dać do myślenia. Pamiętaj, że nasze charaktery to ciągle nieukończony projekt i pomóż nam umacniać fundament Bożej miłości i łaski.

{fcomment lang=pl_PL width=705}

Skomentuj

Podaj swoje dane lub zaloguj się przez Facebooka.