W drogę.

2013-11-17 | Wywiady

W drogę.

Rozmowa z Szymonem Krubą, dotychczas członkiem Rady Starszych Zboru, a obecnie założycielem nowego zboru kościoła zielonoświątkowego w Warszawie.

Do tej pory byłeś przede wszystkim biznesmenem, choć oczywiście zaangażowanym w życie Kościoła. Dlaczego postanowiłeś zostać pastorem? Jak ta decyzja już zmieniła twoje życie?
Jezus zaprasza każdego człowieka w fascynującą podróż. To, czy skorzystamy z Jego zaproszenia, zależy jednak od naszej decyzji. Ja sam kilka lat temu pozytywnie odpowiedziałem na takie wezwanie, porzucając swoje wygodnictwo i angażując się w pracę Kościoła. Tak zaczęła się dla mnie ta niesamowita przygoda.
Działalność w Duszpasterstwie Akademickim Petra, a później odpowiedzialność za tę agendę w całym kościele, służba na Siennej, funkcja starszego zboru - wszystko to przygotowywało mnie do podjęcia tej decyzji.

To odważny krok!
Patrząc wstecz, widzę wyraźnie Boży plan dla mojego życia, widzę, jak On przeprowadza mnie przez kolejne doświadczenia, kolejne etapy i wyposaża do podjęcia coraz większej odpowiedzialności. Choć nie odebrałem powołania w spektakularnej, ponadnaturalnej formie, od dawna słyszałem cichy Boży głos, który zachęcał mnie do podjęcia tego wyzwania. Zdaję sobie sprawę, że to duża zmiana, ale nie boję się zmian - przyzwyczaiłem się do nich. Moje życie zmienia się codziennie, ponieważ oczekuję, że Jezus będzie mnie codziennie przemieniał. Dzięki temu mogę mieć dobry, Boży wpływ na otaczających mnie ludzi, a za to warto zapłacić każdą cenę.

Nie przeszkadza ci mentalność biznesmena?
Absolutnie nie, wieloletnie doświadczenie w prowadzeniu własnych firm przygotowało mnie również organizacyjnie do koordynowania pracy zboru.

Ale czy w Warszawie potrzebny jest kolejny zbór?
Warszawa to ponad dwumilionowa aglomeracja, mamy tu cały przekrój społeczeństwa. To miasto, w którym jest poniżej jednego procenta ewangelicznie wierzących chrześcijan - liczby mówią same za siebie. Są tu dzielnice, które nie mają żadnej ewangelicznej wspólnoty. Kocham Warszawę i widzę jak bardzo to miasto, nasi koledzy, sąsiedzi i znajomi potrzebują Boga. Tak wielu ludzi zmierza prosto do piekła. Potrzebują radykalnej przemiany, którą przynosi Jezus. Widzę tę konkretną potrzebę i odpowiadam „Panie, oto jestem. Poślij mnie”.

Jak w praktyce wygląda ta odpowiedź?
Bóg w wielu miejscach swojego Słowa zachęca nas do mądrego budowania swojego życia, do korzystania z doświadczenia innych. Cały plan stworzenia jest przecież wspaniała inspiracja do budowania strategii! Już od ponad roku intensywnie pracuję nad założeniem solidnych fundamentów nowego zboru. Po pół roku planowania zaprezentowałem wizję nowej społeczności pastorowi Arkowi Kuczyńskiemu. Po uzyskaniu błogosławieństwa pastora, a było to dla mnie warunkiem do podjęcia dalszych kroków, rozpoczęliśmy razem z moją żoną Magdą i przyjaciółką Anią Zabłocką serię spotkań ze znajomymi. Rozmawialiśmy o potrzebie dotarcia z Ewangelią do warszawiaków, do podjęcia pionierskiej pracy udało nam się zachęcić ponad 40 osób. Od ośmiu miesięcy regularnie spotykamy się na nabożeństwach, budując fundamenty nowego zboru. Dziś jesteśmy już gotowi rozpocząć normalną działalność kościoła. Zorganizowaliśmy wszystkie niezbędne służby, a w ciągu tygodnia regularnie spotykamy się w Małych Grupach. Jak tylko zakończymy adaptację lokalu, zapraszamy na nabożeństwo inauguracyjne.

Gdzie można będzie was znaleźć?
Chcieliśmy zbudować nowy duchowy dom w dzielnicy, w której nie ma ewangelicznej wspólnoty, wybór padł na Ursynów. Po okresie intensywnych poszukiwań i postu, Bóg dał nam odpowiednie miejsce. To piękny, 230 metrowy lokal, który właśnie wykańczamy. Naturalnie chcielibyśmy dotrzeć z Dobrą Nowiną do naszych najbliższych sąsiadów, mieszkańców Ursynowa, a również do naszych rodzin, znajomych i przyjaciół. Poprzez niedzielne nabożeństwa, które będą naszym głównym wydarzeniem ewangelizacyjnym, ale też dzięki różnym inicjatywom w ciągu tygodnia, chcielibyśmy aktywizować tamtejszą społeczność, zapoznać się i zaprzyjaźnić z ludźmi. Marzymy, by do naszego kościoła prowadziło jak najwięcej szeroko otwartych drzwi.

A obawy, problemy? Z czym się zmagacie?
Etap największych obaw mam już za sobą, ale musiałem w swoim umyśle stoczyć bitwę, pokonać lęki i lenistwo. Jednak od chwili, gdy podjąłem ostateczną decyzję, Jezus daje mi Swój pokój. Z radością oczekuję każdego kolejnego dnia. Obecnie największym wyzwaniem jest adaptacja lokalu. Jesteśmy w trakcie zaawansowanych prac remontowych, a to niestety dużo kosztuje. Wiemy, że i o ten aspekt Bóg się zatroszczy i będzie poruszał nasze serca do hojności.

Jakie jest twoje marzenie dla tej nowej społeczności?
Chciałbym, by było to miejsce pełne łaski i prawdy. Miejsce, w którym zagubieni ludzie poznają Jezusa, gdzie będą z radością i wdzięcznością oddawać mu chwałę. Marzę, by kościół był też miejscem służby na rzecz innych ludzi, byśmy odnaleźli tu miejsce swojego powołania, a uczestnicząc w Małych Grupach budowali relacje i wzrastali w poznaniu Bożych prawd.
Mówiąc o marzeniach, mam jednocześnie świadomość, skąd przyszedłem. Chciałbym bardzo podziękować pastorowi Arkowi i całemu zborowi na Siennej za wsparcie i okazane zaufanie. Przez ostatnie 14 lat był to mój duchowy dom. Dziękuję Bogu, że właśnie tu mogłem spędzić ten czas i otrzymać tak wiele możliwości rozwoju i duchowej opieki.