Ruszaj w drogę!

2013-06-10 | Wywiady

Ruszaj w drogę!

Pastor Arkadiusz Kuczyński o zaangażowaniu Kościoła w misje.

Dlaczego jako społeczność angażujemy się w misje zagraniczne?
Arkadiusz Kuczyński: Misyjne zadanie Kościoła jest bardzo widoczne w ostatnich wypowiedziach Pana Jezusa we wszystkich czterech ewangeliach. Dzieje Apostolskie ujmują to polecenie jeszcze wyraźniej: “weźmiecie moc Ducha Świętego, kiedy zstąpi na was, i będziecie mi świadkami w Jerozolimie i w całej Judei, i w Samarii, i aż po krańce ziemi” (Dz. Ap. 1,8). Duch Święty niejako wypycha nas do działalności misyjnej.

Przeczytałem niedawno piękne zdanie: W okresie między wniebowstąpieniem Jezusa i zesłaniem Ducha Świętego, a ponownym przyjściem Chrystusa, Kościół nie może biernie czekać. Nasze czekanie polega na pracy, na zwiastowaniu, byciu światłem, solą, świadkami... Bóg nie zaplanował dla nas czekania w mistycznym skupieniu, w jakimś odizolowanym klasztorze. Kościół ma za zadanie oddziaływać na świat - cały świat - aby to grono wyczekujących, gdy On przyjdzie, było jak największe.

Ale czy musimy traktować te “krańce świata” tak dosłownie? I czy możemy w nie wliczyć Europę?
Oczywiście. Polecenie Pana Jezusa obejmuje wszystkie narody.  Dziś Europa, którą moglibyśmy nazwać “matką ewangelizacji”, potrzebuje Ewangelii. W pewnym punkcie historii Kościoła to Europa niosła Dobrą Nowinę na krańce ziemi. Obecnie sama jest takim odległym terenem, wymagającym pionierskiej pracy. Stykamy się w Europie z kulturą, która jest nie tylko niechrześcijańska, świecka, ale wręcz antychrześcijańska.

W 2010 roku był pastor uczestnikiem letniej misji w Macedonii. Czy coś szczególnie zapisało się w pamięci?
Wyjazd do Macedonii był niezwykły od początku do końca. Pan Bóg działa czasem w taki sposób, że odpowiedzią na potrzeby w danej sytuacji są konkretni ludzie. Grupa, z którą pojechaliśmy to był wyjątkowy zespół. Byłem poruszony ich postawą, kiedy prowadzili zajęcia dla dzieci, gdy rozmawiali z ludźmi na ulicach Kratova.
Ale dotknęło mnie również to, jak zostaliśmy przyjęci, zapamiętałem otwarte serca ludzi. Odkrywając specyfikę kraju, w którym ortodoksyjne chrześcijaństwo styka się z islamem, zrozumieliśmy, że by Kościół mógł się tam rozwijać, trzeba dotrzeć do mężczyzn.  Początkowo miałem jednak wrażenie, że ani mężczyzn, ani młodzieży w mieście nie ma. W pewnym momencie trafiliśmy jednak na niewielkie boisko, gdzie odbywały się rozgrywki czwórek piłkarskich. Mogliśmy wystawić swoją drużynę i to przełamało lody. Wieczorami z kolei, w kawiarenkach pojawiali się młodzi, aktywni ludzie, którzy w ciągu dnia prawdopodobnie pracowali poza miastem. Miałem wrażenie, że ten pierwszy wyjazd miał być okazją do tego, by lepiej zrozumieć mieszkańców Kratova i zobaczyć, jak możemy im służyć.
Jak to na misji, były też próby, chwile cierpienia i niedostatku. Magda, która organizowała wyjazd, była wtedy w fazie gwałtownego zakochania i zapominała czasem o pieniądzach na posiłki (śmiech). Ale na serio - wspominam ten wyjazd bardzo ciepło, choć wyjeżdżaliśmy pod wrażeniem ogromnych duchowych potrzeb Macedonii. Obserwowaliśmy imponujące cerkwie i konkurujące z nimi wielkie minarety. Wciąż widać w kraju i w ludziach konsekwencje wojny domowej. Trzeba tam zanieść chrześcijaństwo, ale nie chrześcijaństwo instytucjonalne, a żywego Chrystusa, który może napełnić Macedończyków swoim pokojem.

A teraz nasz zbór znów organizuje w Kratovie wakacyjną misję. Idziemy też o krok dalej - wysyłamy rodzinę Dudów jako misjonarzy, którzy będą tam służyć długoterminowo.
Kiedy odtwarzam w pamięci drogę do zaangażowania misyjnego, którą przeszliśmy jako Kościół, muszę wrócić do pierwszego nabożeństwa misyjnego, które odbyło się na Siennej jeszcze przed 2006 rokiem. Poprzez kazanie, które wygłosił Arek Delik z organizacji misyjnej OM, Bóg dotknął między innymi Magdę. Postanowiła spędzić 2 lata na statku misyjnym Doulos. Świadectwo jej powołania, a potem przygotowania do wyjazdu, zbieranie funduszy, ale też świadectwo zaangażowania w ten wyjazd wielu osób - wszystko to zaczęło kształtować świadomość misyjną naszego zboru.
Na bazie tego doświadczenia łatwiej było wysłać Szczepana i Weronikę Czajko na dwuletnią misję w RPA. Rozumieliśmy już, że potrzebna jest modlitwa, błogosławieństwo zboru, ale też praktyczna pomoc - zaplecze administracyjne, finanse, kontakt. Misjonarze cieszyli się z wiadomości z Warszawy, zbór śledził raporty ze służby na polu misyjnym. Ugruntowała się też na Siennej tradycja nabożeństw misyjnych - na przestrzeni kilku lat widać już żywe owoce tej otwartości na misję i spodziewam się, że te owoce będą się pomnażać. Każdy żywy przykład jest przecież inspiracją dla innych. Choć dla mnie jako pastora to zawsze trudne, cieszę się, że kolejne osoby przychodzą i zaczynają rozmawiać o swoim misyjnym powołaniu.
Trzecim bardzo ważnym elementem, obok nabożeństw i świadectwa życia misjonarzy, są krótkoterminowe wyjazdy. To znakomita okazja, by zasmakować misyjnej codzienności, doświadczyć szoku kulturowego, odkryć swoje powołanie. Chciałbym, by nasz zbór organizował takie wyjazdy przynajmniej raz w roku, a wiem, że jest wielu chętnych - zdaje się, że nie ma już miejsc na tegoroczny wyjazd do Macedonii, a kolejni czekają na liście rezerwowej.
A na zakończenie, chciałbym życzyć Magdzie i Jackowi obfitego Bożego błogosławieństwa i łaski. By wyjeżdżając do Macedonii, mieli wyraźnie otwarte dla Ewangelii drzwi, by znaleźli klucz do ludzkich serc. Wiem, że niewielka grupka wierzących w Kratovie z utęsknieniem wyczekuje ich przyjazdu, a tamtejszy maleńki zbór potrzebuje pastora. Modlimy się, by ułożyli tam sobie życie i by mogli być skutecznymi Bożymi narzędziami. A wszystkim, którzy będą im tego lata pomagać, życzymy, by odkryli tę niesamowitą radość, jaką daje służenie Bogu i ludziom. I obowiązkowo muszą skosztować znakomitych macedońskich arbuzów!

 

*****
Magda i Jacek Duda z synkiem Rubenem wyjeżdżają na początku sierpnia do Macedonii jako misjonarze naszego zboru. Zainteresowanych zapraszają na swój profil na Facebooku - „Serce dla Macedonii”. Osoby, które chciałyby się dowiedzieć się więcej o możliwościach wsparcia tej misji, prosimy o kontakt z sekretariatem.