Niektórych spotkasz tylko raz

2015-02-16 | Wywiady

Niektórych spotkasz tylko raz

Większość z Was pamięta organizowane przez brata Jacka Kucia wypady integracyjne - ryby, rajd, rosyjska bania i wspaniałe chwile w dobrym towarzystwie. Tym razem służba “Sienna Adventure”, działająca w naszym zborze, zaproponowała wyjazd innego rodzaju…

 

Jacek: Tak, tym razem przygotowuję wyjazd o mniej wypoczynkowym charakterze - z większym nastawieniem na przeżycie duchowe. Pomysł chodzi mi po głowie od kilku miesięcy. Mam wręcz wrażenie, że takie wyjazdy mogą się stać nową zborową tradycją. Być może niektórzy z was wiedzą, że od lat wspieram działalność Stowarzyszenia Służba Szalom. To organizacja skupiająca wierzących ludzi, a jej celem jest propagowanie biblijnej postawy chrześcijan wobec Żydów.

Wyjaśnij proszę, w jaki sposób się to odbywa?
Mówiąc w wielkim skrócie - słowem i czynem. Jest to praktyczna pomoc, udzielana najbiedniejszym Żydom na Ukrainie. Ich emerytury wynoszą przeciętnie nie więcej niż 1000 hrywien (około 200 złotych). Aby ich wesprzeć, Służba Szalom utrzymuje trzy stołówki: w Szepetowce, Winnicy i Mohylewie Podolskim, a także dostarcza paczki żywnościowe do okolicznych miejscowości. Organizowane są także turnusy wypoczynkowe w Polsce dla ukraińskich Żydów. Ci ludzie, zmagający się z dotkliwą biedą, na początku nie mogli zrozumieć dlaczego to robimy, jaki mamy w tym interes. Odpowiadamy im, tłumacząc, że pewien Żyd uratował nam życie i dlatego my pomagamy im. Gdy pytają o kogo chodzi, wyjaśniamy że to „Jeszua, z rodu Dawidowego”. Możemy w ten sposób głosić Ewangelię.

A jak wygląda działalność w Polsce?
Stowarzyszenie organizuje co roku konferencję “Z Holokaustu do żywej nadziei”, gdzie wykłady prowadzą często pastorzy - mesjańscy Żydzi z Izraela. Jednym z elementów konferencji jest zawsze Pamiątka Wieczerzy i modlitwa na miejscu selekcji w Oświęcimiu. W stowarzyszeniu funkcjonuje też Łańcuch Modlitwy, modlimy się o bieżące sprawy związane z naszą działalnością oraz o Żydów w Izraelu i w diasporze. Kolejnym przejawem życzliwości wobec Żydów jest też udział w organizowanym co roku Marszu Żywych. To właśnie na to wydarzenie chciałbym was wszystkich zaprosić.

Prosimy zatem o więcej szczegółów!
Oczywiście. W Jom Haszoach, czyli w Dzień Pamięci Holokaustu, Izrael w ramach żydowskiej organizacji March of the Living, organizuje przyjazd Żydów z całego świata do Polski. Oprócz zwiedzania polskich miast i miasteczek, w których kiedyś kwitła żydowska kultura, uczestniczą oni w marszu, idąc z Oświęcimia do Brzezinki. Trasa liczy około 2,5 kilometra. Pierwszy taki marsz odbył się w 1988 roku, a Stowarzyszenie Służba Szalom już 19 razy brało w nim udział. Każdego roku marsz poświęcony jest innej grupie Żydów zamordowanych w obozie. W zeszłym roku wspominaliśmy Żydów węgierskich, którzy na krótko przed zakończeniem wojny zostali wywiezieni z Węgier i zgładzeni w liczbie przeszło 400 tysięcy osób.

Dlaczego to ważne, by chrześcijanie, niekoniecznie związani swoją przeszłością z tym miejscem, również uczestniczyli w marszu?
To dobre, ważne pytanie. Niech odpowiedzią na nie będzie jeden z wersetów Słowa Bożego, który przyświeca też działalności stowarzyszenia. Są to słowa zapisane w Księdze Izajasza 40,1-2: „Pocieszajcie, pocieszajcie mój lud, mówi wasz Bóg! Mówcie do serca Jeruzalemu i wołajcie na nie, że dopełniła się jego niewola, że odpuszczona jest jego wina, bo otrzymało z ręki Pana podwójną karę za wszystkie swoje grzechy”.
Człowiek, który pociesza, to ktoś kto darzy sympatią, współczuje, obdarowuje ubogiego, dodaje sił słabemu, przywraca nadzieję. My, Polacy, idziemy w tym marszu z transparentem z napisem „Polscy przyjaciele Izraela”. Jest na nim również zapisane błogosławieństwo Aronowe: „Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem”. Nasz udział w tym wydarzeniu rozpoczyna się modlitwą w siedzibie Służby Szalom, a każdy uczestnik otrzymuje 10 plakietek z tym właśnie błogosławieństwem, zapisanym w języku hebrajskim i angielskim. Podczas marszu jest wiele okazji, by podejść do uczestników, powiedzieć kilka życzliwych słów i wręczyć taką plakietkę.

Wiem, że sam kilka razy uczestniczyłeś w marszu. Czy możesz podzielić się swoimi doświadczeniami?
Było to dla mnie wspaniałe, błogosławione przeżycie i dlatego chcę namówić na ten wyjazd jak najwięcej osób z naszego kościoła.
Na początku byłem pod wielkim wrażeniem liczby uczestników (około 10 tysięcy osób) i tego, z jak wielu stron świata zjechali, by tam być. Widziałem grupy z USA, Kanady, Francji, Hiszpanii, ale także z Meksyku, Argentyny, Brazylii, Peru, a nawet z RPA, Australii i Nowej Zelandii. W pamięci został mi też wzruszający widok młodych Izraelczyków, którzy umieszczają drewniane tabliczki na torach prowadzących do bramy obozowej. Zapisują na nich dla kogo lub w jakim celu idą w tym marszu.
Szczególnie przeżyłem wręczanie wersetów z błogosławieństwem Aronowym - byłem pozytywnie zaskoczony pozytywnymi reakcjami, często głębokim wruszeniem obdarowywanych. Pamiętam też łzy w oczach dwóch dziewczyn, które podeszły do naszego transparentu. Mówiłem im, że my, jako chrześcijanie, jesteśmy im bardzo wdzięczni za Słowo Boże, za Mesjasza - Jeszuę, za proroków. Że modlimy się o nich, o pokój w Izraelu, o ich bezpieczeństwo.
Pamiętam też starszą panią, którą serdecznie wyściskałem. Zwróciła moją uwagę, bo usłyszałem z jej ust słowa w języku polskim. Okazało się, że jest polską Żydówką, która przeżyła Oświęcim, a obecnie mieszka w Kanadzie. Więcej już jej nie widziałem na Marszu Żywych. Dlatego tak ważne jest, by nas tam nie zabrakło - niektórych widzimy jedyny raz, zwłaszcza starsze osoby.
A na koniec obrazek, który jakoś mocno utkwił mi w pamięci. Pod koniec uroczystości przechodził obok nas wysoki i raczej tęgi rabin z bujną brodą, w wieku około 60. lat. Podbiegł do niego mały chłopiec z naszej grupy - sześciolatek - i wręczył mu werset z błogosławieństwem. On przeczytał tekst, pogładził chłopca po głowie i odszedł, machając ręką w naszym kierunku. Możemy tam zasiać wiele ziaren życzliwości.

To piękne przeżycia. A teraz proszę o informacje bardziej praktyczne, organizacyjne.
Marsz odbywa się w tym roku 16 kwietnia. Uroczystości będą podniosłe, bo to 70. rocznica wyzwolenia obozu. Zorganizowałem już dla naszej grupy nowy, piękny autokar. Wyjazd planujemy na godzinę 6 rano, marsz zaczyna się o godzinie 12.00 i potrwa do 18.00. W Warszawie będziemy z powrotem około 22.00.
Jeśli chodzi o koszty, uczestnicy muszą niestety pokryć je sami, bo Ministerstwo Kultury kilka lat temu zrezygnowało z finansowania marszu. Opłata wynosi 100 zł za wejściówkę (w pakiecie są plakietki, opaski identyfikacyjne, woda mineralna na trasie i ochrona). Tej opłaty i rejestracji dokonujemy samodzielnie na stronie internetowej Stowarzyszenia, do 30 marca (www.shalomoswiecim.pl). Foldery z informacjami o Służbie Szalom będą dostępne w punkcie informacyjnym. Jeśli chodzi o koszty transportu, przejazd autokarem będzie kosztował 50 zł w obie strony. Proszę wszystkich zainteresowanych o kontakt, tak bym zamówił odpowiednio mniejszy lub większy autokar. Dodam jeszcze, że liczba miejsce nie jest ograniczona - w razie potrzeby zamówię nawet dwa autokary.
Mimo kosztów i zmęczenia długim dniem, warto wziąć udział w tym wydarzeniu. Po każdej takiej wyprawie, wyraźnie odczuwałem szczególne błogosławieństwo, jakby Bóg mówił: „Jacek, dobrze że tam byłeś”. Dobrze, żebyście wy też tam byli. Serdecznie zapraszam!

Wyjazd na Marsz Żywych: 16 kwietnia 2015.
Kontakt: Jacek Kuć, Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. lub 609 807 030