List z Macedonii

2014-02-25 | Relacje

List z Macedonii

Drodzy,
jak dobrze mieszkać na południu Europy! Jest luty, a wiosna w pełni - ostatnie dni przyniosły temperaturę powyżej 15 stopni i piękne słońce. Ptaki śpiewają a roślinność budzi się do życia. Cieszymy się, że możemy odsapnąć od palenia w piecu. Cieszy się zwłaszcza Jacek, który musiał chodzić o różnych porach do zimnej piwnicy po ciężkie drewno. Skończyła się darmowa siłownia!

Styczeń okazał się bardzo pracowitym miesiącem, pełnym błogosławionych wydarzeń. Zauważamy wiele otwartych drzwi, widzimy otwarte serca.

Zagubiony portfel

Zaczęło się stresująco. W połowie grudnia Magda zgubiła portfel ze wszystkimi ważnymi dokumentami. Zdobycie macedońskich dowodów osobistych, a szczególnie dokumentów dla naszego synka Rubena, było niebywale trudne. Także i one przepadły. W uszach dźwięczały nam słowa pani oficer, by bardzo uważać i nie zgubić, bo będą wielkie problemy. Znajomi straszyli historią innej cudzoziemki, która również zgubiła macedoński dowód i musiała, oprócz poniesienia kosztów wyrobienia nowych dokumentów, zapłacić karę 300 euro (Magda zgubiła dwa ID!). Modliliśmy się mocno i postanowiliśmy nie iść od razu na policję, wierząc, że portfel się jednak znajdzie. I znalazł się! Całe trzy tygodnie później, dokładnie dzień przed planowanym pójściem na komisariat i zgłoszeniem zguby. Pewna pani znalazła go i przyniosła do naszego domu, w pierwszy dzień macedońskich Świąt Bożego Narodzenia! Wszystko było w środku- pieniądze, dokumenty, karty bankowe. Nietknięty. Chwała Panu!
Ciekawe, że odkąd tutaj przyjechaliśmy, cały czas przytrafiają nam się takie “małe przeciwności”. Jedno się kończy, drugie zaczyna. Takie sytuacje próbują zaprzątać myśli, zasiewać zmartwienie. Pojawiają się pytania: „Czy to na pewno miejsce dla nas?” „Czy Bóg na prawdę chce, żebyśmy tu byli?”. Walczymy, by tego rodzaju myślenie nie przysłoniło nam celu, w jakim tu przyjechaliśmy. Dzięki Bogu wszystko kończy się dobrze i tego rodzaju wydarzenia dodają nam jeszcze więcej wiary i umacniają poczucie powołania. Wiemy, że Bóg przyznaje się do naszej służby.

Pomoc, nowe znajomości i kłopoty pewnej rodziny

W okresie świątecznym mieliśmy wiele możliwości, by poznawać ludzi i świadczyć im o Bożej miłości. Wielu z Was odpowiedziało na nasz apel na facebooku - w sumie Polacy przysłali nam ponad 2000 złotych na paczki świąteczne. Mogliśmy obdarować wiele osób - kupiliśmy artykuły codziennego użytku, żywność, a w każdej paczce znalazł się także Nowy Testament i zaproszenie do zboru. Cieszymy się, bo mogliśmy w ten sposób poznać wiele osób, szczególnie ubogich, niepełnosprawnych, takich, którzy stracili dobytek w pożarze. Odwiedzając ich, nawiązaliśmy nowe znajomości i już mamy plany na dalszą pomoc tym rodzinom.
Dary były przyjmowane z wdzięcznością, choć niestety jedna rodzina ma teraz problemy z powodu tego, że otworzyła drzwi ludziom z „nowej wiary” (tak nas nazywają). Są to rodzice naszej koleżanki, która od czasu do czasu przychodzi do kościoła. Mieszkają w pobliskiej wiosce i teraz są napiętnowani przez sąsiadów. Proszę, módlcie się o tę rodzinę.
Wielkim błogosławieństwem okazały się paczki dla dzieci przekazane przez Misja Samaritan’s Purse (aż 150 paczek!). Połowę z nich podarowaliśmy dzieciakom i młodzieży regularnie przychodzącym do klubu przy kościele. Mogliśmy obdarować również sąsiadów i dzieci znajomych - była to wspaniała okazja, by zorganizować dla nich spotkanie połączone z poczęstunkiem i przedstawieniem ewangelizacyjnym. Każde dziecko dostało książeczkę o Jezusie, który jest najwspanialszym prezentem. Modlimy się, aby zasiane ziarno przyniosło owoce.

Ferie w klubie

W styczniu macedońskie szkoły miały aż trzytygodniowe ferie, postanowiliśmy więc otworzyć klub cztery razy w tygodniu. Klub często pękał w szwach. Niestety z powodu tak dużego użycia projektora (przez ostatnie 6 lat) bardzo osłabła żarówka i odmawia współpracy.
Młodzież stała się bardzo otwarta, zaakceptowała Jacka jak swojego i często z nim rozmawia. Powoli angielski zamieniają na macedoński, a Jacek nieźle sobie radzi. Dzięki Bogu, ostatnio poznaliśmy dziewczynę, która ma doświadczenie w nauczaniu obcokrajowców, więc od początku lutego mamy prawdziwe lekcje macedońskiego! Mam nadzieję, że już niedługo nie tylko będziemy rozumieć, ale bez problemów się porozumiewać.
W poprzednim liście zaapelowaliśmy o pomoc w remoncie pomieszczeń klubu i zboru. Od razu napisali do nas nasi przyjaciele ze Szczecina z wiadomością, że są chętni i już zarezerwowali bilety! Tak więc od 3 do 13 kwietnia będziemy mieli dwa małżeństwa, które pomogą Jackowi w malowaniu i drobnych pracach remontowych niezbędnych w naszym budynku kościelnym.

O religii i gorliwości

Od czasu do czasu na nabożeństwa przychodzą nowe osoby, zbór zapełnia się zwłaszcza w święta i przy okazji odwiedzin gości. Modlimy się, by te wszystkie przybliżone osoby miały pragnienie głębszego poznania Pana i zaczęły regularnie przychodzić na społeczności. W Kratovie to dla nich bardzo odważny krok - w małym miasteczku ludzie wszystko widzą i wiedzą. Wychowani w religii prawosławnej przywykli poza tym, że do cerkwi chodzi się raz w roku, ewentualnie z okazji ważniejszych świąt. Wierzymy, że Pan może im dodać odwagi i wytrwałości.
Magda zaprzyjaźniła się z dziewczyną, która jest bardzo religijna - wypełnia wszelkie obrządki, pości, chce zbliżyć się do Boga. Spotkać tu prawdziwie praktykującą prawosławną to wielka rzadkość! Magda rozmawia z nią dużo o Bogu. Proszę módlcie się o Jasminę, by mogła poznać Pana!

Marzenie

Od listopada Magda ma w sercu pewne marzenie. Jako mamie brakuje jej w Kratovie parku, placu zabaw czy jakiegokolwiek miejsca, gdzie można pójść z dzieckiem. Zwykłe spacery są bardzo uciążliwe - brakuje chodników, ulice są dziurawe i bardzo strome. Na codzień nie widać w mieście rodziców z małymi dziećmi - słyszeliśmy, że dużo maluchów po prostu spędza całe dnie w domu. Tak narodziło się marzenie kawiarenki, do której mogłyby przychodzić mamy z dziećmi. Dzieci mogłyby się bezpiecznie bawić w kąciku z zabawkami, a mamy mogłyby wypić kawę, porozmawiać, wziąć udział w ciekawym spotkaniu. Byłoby tam miejsce, żeby nakarmić czy przewinąć dziecko. Mógłby to być sposób na zaprzyjaźnienie się z mamami i świadczenie im o Bożej miłości.
To duże marzenie, do tej pory chowane było na dnie serca, jako na razie niemożliwe do zrealizowania. Ale powoli zaczęły otwierać się drzwi. Okazało się, że pomieszczenia tuż obok zboru są do wynajęcia - dobrze widoczne, od ulicy, na dole był sklep (można zorganizować tam bawialnię), a na górze wygodny salon z kanapami (idealny na spotkania). Cena to z rachunkami ok 180 euro miesięcznie. Gdyby kafejkę prowadzić niekomercyjnie i zarejestrować jako służbę kościoła, nie trzeba nawet ubiegać się o żadne pozwolenia. Nic, tylko urządzać i otwierać!
Ale są jeszcze finanse. W tej chwili nie stać nas ani na wyposażenie, ani na comiesięczne opłaty. Ale to dobrze. Bo jeśli uda się pokonać tę barierę, będziemy wiedzieli, że to nie tylko nasz osobisty pomysł, ale zadanie od Pana Boga. To wielki krok i nie chcemy się go podejmować bez Bożego błogosławieństwa. Prosimy - módlcie się z nami o Jego prowadzenie w tej sprawie. Będziemy czekać na osoby, które ewentualnie zechcą regularnie wspierać ten projekt. Powiedzieliśmy właścicielce, że do kwietnia podejmiemy ostateczną decyzję w kwestii wynajmu.

Dziękujemy

Dziękujemy, że czytacie nasze listy, modlicie się o nas, wspieracie nas finansowo. Jesteście Bożym błogosławieństwem nie tylko dla nas, ale dla całego Kratova. Niech Was Bóg błogosławi!
Magda, Jacek i Ruben Duda

___
Chcesz włączyć się w misję w Macedonii? Więcej dowiesz się na:
- www.facebook.com/heart4macedonia
- sercedlamacedonii14.wordpress.com
Wsparcie finansowe można przekazywać na konto zboru (odpowiednio opisane). Więcej informacji w sekretariacie.