Aniołki mogą się uśmiechać

2014-03-16 | Relacje

Aniołki mogą się uśmiechać

Choć w tym roku nasz zborowy post ukierunkowany jest przede wszystkim na odnowienie relacji z Bogiem i uporządkowanie życiowych priorytetów, nie oznacza to, że praktyczna troska o potrzebujących nie jest równie piękna i potrzebna. Przekonaj się, jakie efekty przyniosła zeszłoroczna akcja pomocy dla Boliwii.

Na czym polegała zeszłoroczna akcja?

Ze wszystkich krajów na świecie to właśnie w Boliwii rodzi się najwięcej dzieci z rozszczepieniem podniebienia. Nikt nie ma pewności, dlaczego tak się dzieje. Ok. 40 na 100 dzieci dotkniętych tym schorzeniem umiera przed ukończeniem trzeciego miesiąca życia. Umierają, choć mogłyby żyć i zostać wyleczone. Są nazywane „aniołkami”, bo według tradycyjnych wierzeń mają wracać do nieba. Te, które nie umierają z głodu lub zaniedbania, są odrzucone i traktowane jak przeklęte. Ze względu na te uwarunkowania i panującą biedę, nie mają dostępu do operacji i rehabilitacji, które są dla nich realną szansą na normalne, godne życie.
Organizacja pozarządowa Asongs, która już od 25 lat realizuje projekty pomocy medycznej, od 10 lat skupia się szczególnie na pracy z dziećmi dotkniętymi tą wadą i ich rodzinami. Dzieciaki mają możliwość leczenia i integracji do społeczeństwa, rodziny korzystają z wszechstronnego wsparcia i edukacji. W okresie postu członkowie naszej społeczności wkładali swoje ofiary do skarbonek, a następnie przekazaliśmy je do Boliwii. Dzięki naszej wspólnej ofiarności organizacja Asongs otrzymała od Siennej 13 660,31 USD.

Jak wykorzystano te środki?

Zebrane pieniądze wykorzystano w projekcie Ayninakuna. W tłumaczeniu oznacza to „zjednoczmy się”, „pomóżmy sobie nawzajem”. To w Boliwii niesamowita i unikatowa akcja, ponieważ gromadzi i angażuje wielu różnych ludzi wokół sprawy odrzucanych dzieci. Dzieci objęte projektem mogły skorzystać z pomocy na wielu płaszczyznach:
- Opieka nad noworodkiem, aby dziecko mogło przeżyć, a rodzice nie ulegli przesądom i presji.
- Nauka opieki nad chorym dzieckiem, aby rodzice nauczyli się pielęgnować dziecko i podawać mu pokarm pomimo zniekształcenia.
- Leczenie operacyjne, na które składa się od 1 do 3 operacji, w zależności od wady, przeprowadzanych od 3 miesiąca życia.
- Rehabilitacja logopedyczna i laryngologiczna, szczególnie dla dzieci leczonych wcześniej niewłaściwie, lub z opóźnieniem.
- Opieka stomatologiczna, aby leczyć ewentualne zdeformowane zęby i zapewnić prawidłowy rozwój górnej szczęki.
- Leczenie zaburzeń psychospołecznych, wsparcie terapeutów - obejmuje zarówno dzieci jak i dorosłych.
- Praca środowiskowa wśród członków rodziny, sąsiadów, w szkole.
W 2013 roku w ramach projektu przeprowadzono 134 operacje, z czego 33 były w całości sfinansowane przez ofiarę przekazaną przez nasz zbór. Skorzystało z nich 29. dzieci (czworo potrzebowało dwóch operacji).  Na tę liczbę składają się 22 operacje dzieci mieszkających na wsi i 11 - w miejskich slumsach. Wszystkie dzieci pochodziły z rodzin znajdujących się w skrajnie trudnej sytuacji. Ich miesięczne dochody kształtują się poniżej 434 złotych na rodzinę (przeciętnie sześcioosobową). Brakuje im wszystkiego, zwłaszcza jedzenia. Nie mają dostępu do pomocy medycznej. Narodziny dziecka z rozszczepem oznaczały dodatkowe wydatki i długotrwałą niemożność podjęcia pracy przez matkę, co dodatkowo pogorszyło sytuację tych rodzin.

Czy warto?

Pomoc uzyskana za pośrednictwem organizacji Asongs była jedyną realną szansą na odmianę losu tych dzieci i ich rodzin. Włączając się w to dzieło, daliśmy coś większego i ważniejszego, niż pieniądze. Ci pogrążeni w rozpaczy ludzie dowiedzieli się, że jest ktoś, komu na nich zależy. Dzieci będą miały szansę pójść do szkoły, zyskać przyjaciół, nauczyć się czytać, dorosnąć, marzyć, kochać, poznać Jezusa. Rodziny i sąsiedzi mogli nauczyć się przywracać „aniołki” do życia, zamiast odsyłać je do nieba, co w przyszłości pomoże ocalić kolejne maluchy. Trudno to wszystko dokładnie zmierzyć, ale z całą pewnością był to owocny post!
Jeśli nadal zastanawiasz się czy warto, przeczytaj głośno te imiona: Diego (2 latka), Neymar (8 miesięcy),  Bebe (4 m.), Roxana (7 m.), Inés (11 m.), Miguel (8 m.), Joel (12 m.), Jesús (4 m.), Cristian (rok i 8 m.), Paulo (4 m.), Alejandro (4 m.), Ángel (3 m.), Mariana (3 m.), Ludim (8 m.), Eidan (3 m.), Maira (8 m.), Wanda (7 m.), Fabián (11 m.), Lucas (2 l.), Abigail (4 m.), Mateo (4 m.), Jair (10 m.), Adrian (7 m.), Gabriel (5 m.), Areli (3 m.), Celier (7 m.), Laura (3 m.), Juan (6 m.) i Andrés (3 m.). To właśnie dzieciaki, które dzięki zeszłorocznym ofiarom z Siennej mogły przebyć operacje. Podziękujmy Bogu za udane zabiegi i błogosławmy te dzieci i ich rodziny!

Zobacz również

Aniołki z Boliwii

2013-02-18 | Akcje specjalne

Aniołki z Boliwii

Ze wszystkich krajów na świecie to właśnie w Boliwii rodzi się najwięcej dzieci z rozszczepieniem podniebienia. Nikt nie ma pewności, dlaczego tak się dzieje. Ok. 40 na 100 dzieci dotkniętych tym schorzeniem umiera przed ukończeniem trzeciego miesiąca życia. Umierają, choć mogłyby żyć i zostać wyleczone.